NIK: lekarze pracowali nawet 144 godziny bez przerwy. Raport o tym, co się dzieje na SOR-ach
Lekarze dyżurujący przez sześć dób bez przerwy, ratownicy pracujący po 456 godzin miesięcznie i przeciążone szpitalne oddziały ratunkowe – to ujawnił najnowszy raport Najwyższej Izby Kontroli. Raport obejmujący lata 2023–2025. Wskazuje na poważne problemy kadrowe, które mogą wpływać na funkcjonowanie systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego.
- Lekarze rekordziści pracowali bez przerwy przez 144 godziny, a ratownik medyczny aż 456 godzin w miesiącu
- Niemal połowa pacjentów na SOR nie wymagała pilnej pomocy – oddziały traktowano jako alternatywę dla przychodni
- Kontrola ujawniła krytyczne braki kadrowe; zaledwie 3,4% lekarzy na SOR posiada specjalizację medycyny ratunkowej
Lekarze na dyżurach przez sześć dób. NIK ujawnia rekordowe przypadki
Najwyższa Izba Kontroli opublikowała wyniki szerokiej kontroli funkcjonowania szpitalnych oddziałów ratunkowych (SOR) oraz Państwowego Ratownictwa Medycznego. Kontrola obejmowała okres od 1 stycznia 2023 r. do 1 września 2025 r. i wykazała liczne problemy związane z brakami kadrowymi, organizacją pracy oraz przeciążeniem personelu medycznego. Jednym z najbardziej niepokojących ustaleń są przypadki skrajnie długiego czasu pracy lekarzy. W dziewięciu skontrolowanych szpitalach niektórzy medycy pełnili dyżury nieprzerwanie przez ponad 24 godziny. Rekord padł w szpitalu powiatowym w Sulęcinie, gdzie lekarz pracował przez 144 godziny bez przerwy, czyli sześć kolejnych dób. W siedmiu innych przypadkach lekarze pełnili dyżury trwające 120 godzin.
- Tylko w pierwszym kwartale 2024 r. oraz w pierwszym kwartale 2025 r. stwierdzono w sumie 58 przypadków, w których lekarze pracowali w tym szpitalu ponad dobę bez przerwy, natomiast jeden z ratowników medycznych, w okresach objętych badaniem, czterokrotnie od 36 do 48 godzin - informuje NIK.
Ratownicy z setkami godzin pracy. Problem dotyczy całego kraju
Nieprawidłowości dotyczyły również zespołów ratownictwa medycznego. W Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie jeden z ratowników medycznych przepracował w ciągu miesiąca aż 456 godzin, co oznacza średnio ponad 15 godzin pracy każdego dnia. Kontrolerzy wskazali także na przypadki wielodniowych dyżurów lekarzy zatrudnionych na podstawie umów cywilnoprawnych. W Radomskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego lekarz również pracował nieprzerwanie przez 144 godziny.
- Skrajny przypadek to lekarz, który w Radomskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego pracował przez 144 godziny, co odpowiada sześciu dobom. W Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie pięciu lekarzy w 74 przypadkach pracowało przez ponad 48 godzin, a w skrajnym przypadku przez 120 godzin, czyli nieprzerwanie przez pięć dni. Ratownik medyczny w czerwcu 2024 r. pracował tam w sumie przez 456 godzin, to tak jakby pracował przez całą dobę przez 19 dni – czytamy w raporcie NIK. Kontrola wykazała również przypadki, w których ta sama osoba kończyła dyżur w jednym zespole ratownictwa medycznego i natychmiast rozpoczynała pracę w kolejnym, znajdującym się w innej lokalizacji. Takie sytuacje odnotowano m.in. w Bydgoszczy, Lublinie oraz Radomiu. Według NIK wydłużanie czasu pracy było możliwe przede wszystkim dzięki zatrudnianiu personelu na podstawie umów cywilnoprawnych, które nie ograniczają liczby przepracowanych godzin. Kierownictwo części stacji pogotowia argumentowało, że pracownicy sami decydowali się na tak długie dyżury, a między wyjazdami mieli możliwość odpoczynku.
SOR zamiast przychodni. Niemal połowa pacjentów nie wymagała pilnej pomocy
Raport zwraca uwagę również na przeciążenie szpitalnych oddziałów ratunkowych. Zdaniem kontrolerów znaczna część pacjentów trafiała tam mimo braku wskazań do udzielania pomocy w trybie ratunkowym. Jak wynika z ustaleń NIK, niemal połowa osób zgłaszających się na SOR nie wymagała doraźnej pomocy w oddziale ratunkowym. Spośród pacjentów przywożonych przez zespoły ratownictwa medycznego ponad 60 proc. nie wymagało dalszej hospitalizacji, a jedynie 6,2 proc. znajdowało się w grupie najwyższego zagrożenia zdrowotnego. Izba wskazuje również, że największy napływ pacjentów przypadał na dni robocze i godziny funkcjonowania podstawowej opieki zdrowotnej. Według raportu „najwięcej chorych przypadało na dni robocze w porze dziennej, co oznacza, że SOR-y były traktowane jako alternatywa dla kolejek w przychodniach”. Nie jest to żadną nowością, na co wskazuje się od dłuższego czasu.
Braki specjalistów i zalecenia dla Ministerstwa Zdrowia
Kontrola wykazała również niedobór lekarzy specjalizujących się w medycynie ratunkowej. Zaledwie 3,4 proc. lekarzy pracujących na skontrolowanych SOR-ach posiadało specjalizację z tej dziedziny. W trzech placówkach kierujący oddziałami ratunkowymi nie spełniali wymaganych kwalifikacji w części okresu objętego kontrolą. Jednocześnie NIK pozytywnie oceniła wyposażenie ambulansów, śmigłowców oraz szpitalnych oddziałów ratunkowych. Kontrolowane placówki zapewniały dostęp do diagnostyki obrazowej, w tym tomografii komputerowej, rezonansu magnetycznego, badań USG, RTG oraz diagnostyki laboratoryjnej. Po zakończeniu kontroli Izba skierowała szereg wniosków do Ministerstwa Zdrowia. Najważniejszy dotyczy zwiększenia liczby lekarzy systemu, szczególnie specjalistów medycyny ratunkowej. Zalecono także poprawę planowania rozmieszczenia zespołów ratownictwa medycznego, zapewnienie odpowiedniej obsady dyspozytorni oraz usprawnienie organizacji pracy szpitalnych oddziałów ratunkowych. Raport NIK pokazuje, że mimo odpowiedniego wyposażenia technicznego wielu placówek, największym wyzwaniem pozostają niedobory kadrowe oraz organizacja pracy personelu medycznego. Zdaniem Izby bez systemowych zmian problemy z dostępnością świadczeń ratunkowych i przeciążeniem pracowników mogą się pogłębiać.