Groźny pasożyt z lasu. Możesz go przynieść także z bazarku i sklepu
Lato to czas, kiedy chętnie sięgamy po świeże owoce leśne prosto z krzaka. Wraz z sezonem na jagody powracają jednak pytania o bezpieczeństwo i ryzyko zakażenia bąblowcem. Wokół tematu pasożytów narosło wiele sprzecznych teorii – od zaleceń comiesięcznego oczyszczania organizmu po całkowite ignorowanie problemu. Dr n. med. Magdalena Cubała-Kucharska, lekarz medycyny rodzinnej i funkcjonalnej, w podcaście „Pacjent w centrum” wyjaśnia, jak chronić zdrowie i jak mądrze podchodzić do tematu odrobaczania.
- Ryzyko bąblowicy z jagód w Polsce wynosi od 0,4 do 1 proc., a owoce bezpiecznie oczyści woda z octem w proporcji 3 do 1
- Owsica dotyczy od 5 do 15 proc. dzieci, dlatego WHO zaleca odrobaczanie przedszkolaków od jednego do dwóch razy w roku
- Podwyższone eozynofile i przeciwciała IgE w badaniu krwi mogą wskazywać zarówno na alergię, jak i na obecność robaków
Bąblowiec na leśnych owocach. Jak duże jest ryzyko?
Wiele osób rezygnuje ze zbierania jagód czy poziomek w obawie przed bąblowicą. Dr Magdalena Cubała-Kucharska uspokaja, że obecnie ryzyko zakażenia tym pasożytem w Polsce jest małe i dotyczy od 0,4 do 1 proc. ludności. Bąblowiec to pasożyt, dla którego głównym żywicielem są lisy. Jaja tasiemca trafiają na owoce wraz z odchodami tych zwierząt. W organizmie człowieka bąblowiec nie przechodzi pełnego cyklu rozwojowego. Zamiast tego osadza się w narządach, najczęściej w wątrobie, tworząc powoli rosnącą torbiel. Proces ten trwa bardzo długo, czasem od 5 do nawet 25 lat.
- Bąblowiec kocha lisy. To jest ich pasożyt. W organizmie lisa bąblowiec może przejść pełen cykl swój rozwojowy i wychodzi z niego wraz z odchodami. Jeżeli lis przebywa w pobliżu krzaczków jagód, pasożyt może trafić na te owoce. Jednak człowiek nie jest dla bąblowca satysfakcjonującym żywicielem. U nas nie rozwinie się on w pełni. On tylko pełza po tkankach i jeżeli osadzi się na przykład w wątrobie lub w jakimś innym narządzie, to zamiast z nas wyjść – bo nie ma którędy – po prostu rośnie, tworząc dużą torbiel. Urosnąć do takiego rozmiaru zajmuje mu czasem całe lata – wyjaśnia dr Cubała-Kucharska.
Aby chronić się przed zakażeniem, należy dokładnie myć wszystkie dary lasu. Dobrym sposobem jest moczenie owoców przez kilka minut w misce z wodą i octem, w proporcji jedna porcja octu na trzy porcje wody. Taka kąpiel pomaga usunąć zanieczyszczenia i sprawia, że owoce zachowują jędrność.
- Oprócz samych kwestii higienicznych, mogą tam się znajdować różnego rodzaju bakterie czy na przykład pierwotniaki. Jeżeli więc chcemy dbać o kondycję przewodu pokarmowego, lepiej te owoce nazbierać i przepłukać. Ja zawsze moczę je w wodzie z octem, ponieważ dzięki temu nawet ich smak bardziej mi odpowiada. Kiedy wymoczę je w occie, stają się bardziej jędrne i się nie rozpadają – radzi dr Cubała-Kucharska.
Przed wieloma zagrożeniami chroni nas także prawidłowo działający kwas żołądkowy oraz silny układ odpornościowy.
Owsiki, glisty i lamblie. Jak rozpoznać zakażenie?
Pasożyty to częsty problem u dzieci. Szacuje się, że owsica może dotyczyć od 5 do 15 proc. najmłodszych. Owsiki łatwo rozprzestrzeniają się w przedszkolach przez zabawki i brudne ręce.
- Owsica to bardzo częsty problem. Zakażone dziecko będzie skarżyć się na bóle brzucha, a jego kupka zmieni konsystencję. Jeśli infekcja trwa długo, może dojść do osłabienia układu odpornościowego, co u dzieci z chorobami pasożytniczymi jest powszechnym zjawiskiem – wyjaśnia ekspertka.
Innym zagrożeniem jest glista ludzka, która pozbawia organizm składników odżywczych. Jej larwy mogą przemieszczać się w ciele, wywołując infekcje dróg oddechowych oraz rozdrażnienie i nerwowość.
- Nie występuje ona bardzo często, ale stanowi poważny problem, ponieważ w przewodzie pokarmowym dorasta do dużych rozmiarów, pozbawiając człowieka – a zwłaszcza dziecko – kluczowych składników odżywczych. Co gorsza, jej postać larwalna przemieszcza się po organizmie, wędrując między innymi przez płuca oraz gardło. Często towarzyszą temu infekcje górnych dróg oddechowych. Standardem jest badanie jaj glisty w kale, ale w przypadku postaci larwalnej można również badać obecność przeciwciał przeciwko gliście we krwi, co także dostarcza nam cennych informacji – mówi dr Cubała-Kucharska.
Bardzo powszechna w naszej szerokości geograficznej jest też lamblioza. Lamblia to pierwotniak, który kolonizuje jelito cienkie i drogi żółciowe, utrudniając wchłanianie pokarmów. Jest bardzo zaraźliwa, a do zakażenia może dojść nawet przez korzystanie ze wspólnej toalety. Objawy obecności pasożytów, takie jak bóle brzucha czy przewlekłe zmęczenie, bywają niecharakterystyczne i bywają mylone z zespołem SIBO.
Odrobaczanie przy pełni księżyca i toksyczna roślina
W przestrzeni publicznej ścierają się dwie skrajne postawy. Część osób uważa, że organizm sam poradzi sobie z każdym intruzem. Inni zalecają profilaktyczne odrobaczanie niemal co miesiąc. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaleca masowe odrobaczanie dzieci w przedszkolach od jednego do dwóch razy w roku, co jest standardową praktyką higieniczną.
- Światowa Organizacja Zdrowia prowadzi akcje masowego odrobaczania w przedszkolach. Dotyczy to nawet placówek przy tak ważnych instytucjach jak Bank Światowy w Waszyngtonie, więc nie mówimy tu o krajach trzeciego świata, ale o krajach w pełni rozwiniętych. U nas sytuacja wygląda inaczej. Z jednej strony lekarze często nie chcą słyszeć o pasożytach, zapewne dlatego, że pacjenci przychodzą do gabinetów z niestworzonymi, przerażającymi historiami. Ludzie potrafią uznać każdy niestrawiony kawałek kapusty znaleziony w kale za pasożyta. Moja rada: jeśli coś znajdziecie, zróbcie temu zdjęcie, sprawdźcie, czy się rusza i jaki ma kolor, a najlepiej zabezpieczcie to w jałowym pojemniku i oddajcie błyskawicznie do badania, żeby zyskać konkretny dowód – zaleca dr Cubała-Kucharska.
Ekspertka ostrzega też przed teoriami o odrobaczaniu zgodnie z fazami księżyca. Nie ma żadnych dowodów naukowych popierających tę metodę. Czekanie na odpowiedni moment pozwala pasożytom na dalsze mnożenie się i roznoszenie jaj. Lekarka przestrzega też przed stosowaniem na własną rękę silnych ziół, takich jak wrotycz. Zawiera on toksyczny składnik, który u dzieci może doprowadzić do uszkodzenia układu nerwowego.
- Odrobaczanie przeprowadzane przez rodziców na własną rękę bywa przejawem skrajności. Niektórzy ulegają wręcz fobii pasożytniczej i przy każdym zwykłym katarze u dziecka są przekonani, że to wina robaków. Zamiast przeczekać infekcję lub odpowiednio ją leczyć, podają dziecku preparaty odrobaczające. Pół biedy, jeśli są to leki na receptę, ale często stosują ziołowe mieszanki zawierające wrotycz. Wrotycz wykazuje działanie przeciwpasożytnicze, ale jednocześnie poraża układ nerwowy człowieka, więc można sobie poważnie zaszkodzić – ostrzega ekspertka.
Niebezpieczne są również ludowe metody, jak kąpiele w sianie z miodem i mąką – rzekome robaki wychodzące wtedy ze skóry to w rzeczywistości jedynie „sople” ulepione z potu i mąki, pozbawione struktur komórkowych.
Proste zasady, które chronią przed infekcją
Najważniejszą obroną przed pasożytami i bakteriami jest higiena. Mycie rąk po powrocie do domu, przed posiłkiem oraz po kontakcie ze zwierzętami to podstawa ochrony. Warto też pamiętać, że pasożytami możemy zarazić się od domowych psów i kotów, dlatego tak ważne jest ich regularne odrobaczanie. Tradycyjne prasowanie bielizny wysoką temperaturą niszczyło jaja owsików, jednak współczesne syntetyczne materiały źle znoszą pranie w wysokich temperaturach i prasowanie. Warto wtedy wykorzystać ozonowanie. Zamknięcie ubrań w worku i poddanie ich działaniu ozonu skutecznie niszczy jaja pasożytów. Ozonować można również bębny pralek czy całe pomieszczenia, pamiętając o bezwzględnym opuszczeniu pokoju na czas zabiegu. Pamiętajmy, że podwyższone parametry eozynofili i przeciwciał IgE we krwi mogą wskazywać zarówno na alergię, jak i na obecność pasożytów, dlatego diagnostykę zawsze warto skonsultować z lekarzem.