Śmiech jako oręż w walce z rakiem i chorobami przewlekłymi. Piotr Sady o gelotologii
Współczesna medycyna dawno przestała polegać wyłącznie na zimnym skalpelu i twardej farmakologii. Do głosu w procesach klinicznych coraz śmielej dochodzi gelotologia – nauka o śmiechu, która w świetle najnowszych obserwacji okazuje się niezwykle skutecznym sprzymierzeńcem w walce z najcięższymi schorzeniami przewlekłymi, w tym z nowotworami. Jak wynika z rozmowy z Piotrem Sady w programie „Pacjent w centrum” na łamach serwisu Pacjenci.pl – odpowiednie dotlenienie organizmu oraz głęboko zakorzeniony optymizm potrafią radykalnie zmienić rokowania na oddziałach onkologicznych.
Tlen – naturalny wróg komórek rakowych
Naukowcy i klinicyści od dekad zdają sobie sprawę z faktu, że patogeny oraz komórki nowotworowe wykazują tendencję do namnażania się w warunkach niedotlenienia. To właśnie w tym obszarze terapia śmiechem ujawnia swoje czysto biologiczne, mierzalne zalety. Głębokie, przeponowe oddychanie, które w sposób naturalny wymuszane jest podczas aktu śmiechu, działa na ludzki organizm niczym potężna pompa.
Dzięki intensywnej wymianie gazowej tkanki są błyskawicznie nasycane życiodajnym tlenem. O mechanizmach tych opowiedział szczegółowo Piotr Sady, ekspert w dziedzinie gelotologii.
– Śmiechoterapia działa doskonale jako prewencja. Choroby onkologiczne bardzo lubią środowisko beztlenowe, a dostarczając potężne dawki tlenu do naszego organizmu, skutecznie to środowisko zwalczamy – podkreśla badacz rozmawiając z Pacjentami.
Choć humor nigdy nie zastąpi klasycznej onkologii, staje się jej fundamentalnym wsparciem. Pozwala na stworzenie wewnątrz ustroju bariery tlenowej, która zniechęca do rozwoju zmutowanych komórek i optymalizuje skuteczność standardowej chemioterapii.
Szpitalny absurd, który uśmierza przewlekły ból
Śmiech to jednak nie tylko odległa profilaktyka, ale również doraźna interwencja przeciwbólowa. Gwałtowny wyrzut endorfin, nazywanych powszechnie hormonami szczęścia, oddziałuje na ośrodkowy układ nerwowy niemal tak samo jak łagodne środki opiatowe. Odpowiednio stymulowany mózg potrafi skutecznie blokować impulsy bólowe u pacjentów znajdujących się w najtrudniejszych stadiach terapii.
– Chciałbym z całą stanowczością podkreślić, że regularne stosowanie śmiechoterapii może znacząco zmniejszyć ból przewlekły – ocenia Piotr Sady.
Ogromną rolę w krzewieniu tej idei odgrywają organizacje pozarządowe, na czele z wolontariuszami fundacji Dr Clown, którzy od lat przełamują sterylny, pełen napięcia klimat placówek medycznych. Choć ich działania kojarzą się opinii publicznej przede wszystkim z oddziałami pediatrycznymi, specjaliści głośno postulują rozszerzenie tych praktyk na zamknięte oddziały dla dorosłych.
– Przychodzą przebrani animatorzy, wprowadzają element wygłupu do trudnej szpitalnej rzeczywistości. Powodują, że chociaż na chwilę w nasze życie wkracza absurd, co daje pacjentom niezwykłe i potrzebne rozluźnienie – dodaje rozmówca serwisu Pacjenci.pl. Ten chwilowy eskapizm daje chorym mentalny oddech od ciągłego strachu i buduje nadzieję, tak niezbędną w wyczerpującym procesie leczenia.
Optymizm zapisany w ustawieniach fabrycznych
Trzecim, nie mniej istotnym filarem powrotu do zdrowia, jest wewnętrzne usposobienie pacjenta. W publicystyce medycznej nierzadko przywołuje się fenomeny osób, które potrafią przejść przez najtrudniejsze zabiegi zachowując pogodę ducha. Wzorcowym przykładem takiego wrodzonego optymizmu jest legenda polskich rajdów, pilot Maciej Wisławski, którego niespożyta energia i witalność sprawiają, że rany goją się na nim w niewytłumaczalnie szybkim tempie.
Ten fenomen ma solidne podłoże biochemiczne. Pozytywne nastawienie drastycznie minimalizuje wydzielanie kortyzolu – hormonu stresu, który w nadmiarze dewastuje nasz układ immunologiczny.
– Osoby o nastawieniu optymistycznym, które potrafią znaleźć powody do radości, znacznie łatwiej i szybciej wracają do zdrowia. Mają też zdecydowanie mniej powikłań po operacjach czy przebytych chorobach – punktuje bezbłędnie Sady w “Pacjent w centrum”.
Źródło: Pacjenci