Skolim rozdaje pączki za darmo. Wyglądają pięknie, ale warto sprawdzić skład, zanim zjemy
Tłusty czwartek to dzień, w którym statystyczny Polak zjada dwa, a nawet trzy pączki. Promocja na stacji benzynowej Skolima, gdzie do każdego tankowania i kawy dodawany jest darmowy "Skolimek", bije rekordy popularności. Zanim jednak ulegniemy magii gratisów i różowego lukru, warto zajrzeć na zaplecze i sprawdzić, co tak naprawdę trafia do naszego żołądka. Czy darmowa słodkość od Króla Latino wygrywa jakością z pączkami z dyskontów?
Skład pączka to nie tylko mąka i nadzienie – to często długa lista barwników, emulgatorów i spulchniaczy. Wybór między masową produkcją z marketu a rzemieślniczym wypiekiem od lokalnego dostawcy może mieć kluczowe znaczenie dla Twojego samopoczucia w ten najbardziej kaloryczny dzień w roku.
- Skład Skolimka kontra pączek z marketu
- Rzemieślnicza jakość zawsze wyżej “masówki”
- Każdy pączek to wyzwanie dla organizmu
- Jeden uczciwy pączek zamiast góry darmowych słodkości
Skład Skolimka kontra pączek z marketu
Pączki z masowych wypieków, które znajdziemy w popularnych dyskontach takich jak Lidl czy Biedronka, produkowane są metodą przemysłową. Aby przetrwać transport i zachować "świeżość" przez kilka dni, ich skład często przypomina lekcję chemii. Znajdziemy tam m.in. utwardzone tłuszcze roślinne (źródło szkodliwych kwasów trans), substancje spulchniające, stabilizatory oraz aromaty identyczne z naturalnymi.
W przypadku "Skolimków", dostawcą jest firma Kazana, która promuje się hasłem tworzenia produktów z najlepszej jakości składników. W przeciwieństwie do mrożonych kęsów ciasta z marketu, które są dopiekane na miejscu, pączki rzemieślnicze bazują na tradycyjnej recepturze. Choć neonowy, różowy kolor lukru u Skolima może budzić pytania o barwniki, fundament ciasta – czyli brak tanich zamienników masła i ograniczenie sztucznych konserwantów – stawia je o klasę wyżej nad wyrobami marketowymi. To mamy na pewno na plus.
Przeczytaj też: Po czym poznać dobrego pączka? Dietetyczka ujawnia, na co koniecznie zwrócić uwagę
Rzemieślnicza jakość zawsze wyżej “masówki”
Piekarnia Kazana, odpowiedzialna za słodkości na stacji Skolima, stawia na autentyczność. Tu używa się świeżych jaj, a nie w proszku, a zamiast syropu glukozowo-fruktozyowego – tradycyjnego cukru i naturalnych konfitur. To sprawia, że pączek jest nie tylko smaczniejszy, ale przede wszystkim łatwiejszy do strawienia przez nasz układ pokarmowy.
Porównując te dwa światy, pączki od lokalnego dostawcy z pewnością wygrywają – przede wszystkim brakiem tłuszczów utwardzonych, które są głównym winowajcą stanów zapalnych w organizmie. Wybierając produkt z "uczciwym składem", unikamy koktajlu chemicznego, który w marketowych pączkach ma za zadanie jedynie obniżyć koszt produkcji do kilkudziesięciu groszy za sztukę.
Każdy pączek to wyzwanie dla organizmu
Muszę tu być szczera: z punktu widzenia dietetyki, pączek nigdy nie będzie "zdrową przekąską". To smażone w głębokim tłuszczu ciasto drożdżowe, które jest bombą węglowodanowo-tłuszczową. Nawet ten z najlepszym składem dostarcza od 300 do 450 kcal i powoduje gwałtowny wyrzut insuliny do krwi. Smażenie powoduje powstawanie akrylamidu, a cukier w lukrze to pożywka dla bakterii w jelitach.
Niezależnie od tego, czy jesz pączka od Skolima, z Biedronki, Lidla, czy z luksusowej cukierni, Twój organizm musi wykonać ogromną pracę, aby go przetrawić. Połączenie wysokiego indeksu glikemicznego z dużą ilością tłuszczu to największe obciążenie dla trzustki i wątroby. Dlatego nawet "najmniej niezdrowy" pączek nadal pozostaje wyzwaniem, na które warto pozwalać sobie tylko okazjonalnie.
Jeden uczciwy pączek zamiast góry darmowych słodkości
W Tłusty Czwartek łatwo ulec pokusie, że coś jest “za darmo”. Jednak jedzenie kilku pączków tylko dlatego, że są gratis do kawy czy paliwa, to prosta droga do fatalnego samopoczucia i bolesnych wzdęć. Organizm znacznie lepiej poradzi sobie z jednym, solidnym wypiekiem o czystym składzie, niż z trzema pączkami niskiej jakości, w których tłuszcz i cukier przykrywają braki w surowcach.
Zamiast ilości, postaw na celebrację. Zjedzenie jednego pączka z dobrej piekarni pozwoli Ci poczuć prawdziwy smak drożdżowego ciasta i tradycyjnego nadzienia bez obciążania jelit zbędną chemią. Pamiętaj, że w Tłustym Czwartku chodzi o tradycję, a nie o testowanie wytrzymałości swojego żołądka na przemysłowe dodatki do żywności.