Obserwuj nas na:
Pacjenci.pl > Profilaktyka > Był twardym sceptykiem z Harvardu. To, co zobaczył po śmierci klinicznej, zmieniło wszystko
Daria  Siemion
Daria Siemion 01.11.2026 13:46

Był twardym sceptykiem z Harvardu. To, co zobaczył po śmierci klinicznej, zmieniło wszystko

Był twardym sceptykiem z Harvardu. To, co zobaczył po śmierci klinicznej, zmieniło wszystko
Dr Eben Alexander opowiedział o swoich doświadczeniach z pogranicza życia i śmierci Fot. ebenalexander.com, Canva

Przez lata dr Eben Alexander, szanowany neurochirurg z Harvardu, traktował opowieści o "światełku w tunelu" czy spotkaniach ze zmarłymi z dużym dystansem. Jako twardo stąpający po ziemi naukowiec był przekonany, że to jedynie halucynacje – wariacje niedotlenionego, gasnącego mózgu. Jego podejście zmieniło się o 180 stopni w 2008 roku. Wtedy to on sam wylądował na OIOM-ie, doświadczając na własnej skórze tego, co przez całą karierę poddawał w wątpliwość.

7 dni w śpiączce

W listopadzie 2008 roku dr Alexander trafił do szpitala z silnym bólem głowy i pleców, który szybko przerodził się w stan zagrażający życiu. Zdiagnozowano u niego zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych wywołane przez bakterię Escherichia coli. U dorosłych choroba ta jest niezwykle rzadka, charakteryzuje się wysoką śmiertelnością. Bakterie zaatakowały płyn mózgowo-rdzeniowy, a lekarz na tydzień zapadł w śpiączkę.

Jak wynika z dokumentacji medycznej stan Alexandra był krytyczny. Kora mózgowa – zewnętrzna warstwa mózgu odpowiedzialna za wyższe funkcje poznawcze, w tym świadomość, percepcję, pamięć i język – została wyłączona z powodu infekcji. Według samego pacjenta oraz części personelu medycznego, z klinicznego punktu widzenia jego mózg nie był w stanie generować nawet najprostszych myśli, a tym bardziej złożonych, wielowątkowych halucynacji.
Zobacz także: Tak krok po kroku umiera człowiek. 5 etapów agonii

Sny jak rzeczywistość

Gdy mózg dr. Alexandra walczył o przetrwanie, pacjent subiektywnie doświadczał rzeczywistości, którą po przebudzeniu opisał jako znacznie bardziej wyrazistą i realną niż świat fizyczny. Relacja ta, opublikowana później w jego  bestsellerowej książce Proof of Heaven, rozpoczyna się od przebywania w ciemnej, lepkiej i pulsującej przestrzeni. Towarzyszyło temu poczucie uwięzienia w ziemi oraz dudniący, mechaniczny dźwięk. Sam autor czuł się wtedy jak dżdżownica.

Następnie, jak relacjonuje Alexander, został wciągnięty w górę przez obracające się, biało-złote światło. Znalazł się w zupełnie innej przestrzeni: bujnej, zielonej dolinie wypełnionej czymś, co przypominało "puszyste, różowe chmury". Lekarz opisał przemieszczanie się na skrzydle ogromnego motyla.

Towarzyszyła mu nieznajoma, młoda kobieta o głębokich niebieskich oczach, ubrana w prosty strój. Komunikacja między nimi odbywała się bez słów – telepatycznie. Alexander twierdzi, że przekazała mu ona uspokajający komunikat o byciu wiecznie kochanym, braku powodów do strachu i niemożności popełnienia błędu.
Zobacz także: To dzieje się z ludzkim ciałem dokładnie 3 godziny po śmierci. Zaskakujący proces

Wizje, które nie miały prawa istnieć?

Dla samego Alexandra kluczowym aspektem jego przeżycia nie była jedynie treść wizji, ale fakt, że w ogóle mogły one zaistnieć. Neurochirurg oparł swoją tezę na dokumentacji medycznej: skoro jego kora mózgowa była całkowicie nieaktywna, niemożliwe jest, aby to mózg wygenerował tak złożone, uporządkowane i hiperrealistyczne doświadczenie. 

W swoim rozumowaniu odrzucił hipotezę, że wspomnienia z NDE powstały w momencie zapadania w śpiączkę lub w fazie wybudzania, argumentując, że stopień uszkodzenia tkanek i poziom infekcji wykluczały taką spójność narracyjną i poznawczą. Stało się to dla niego dowodem na to, że świadomość może istnieć niezależnie od aktywności mózgu"

– Nasze mózgi działają jak mechanizm dysocjacyjny – oddzielają mały prąd świadomości od pierwotnego umysłu, który identyfikujemy jako nasz własny – mówił lekarz.

Zobacz także: Po czym poznać, że bliski umiera? 5 oznak, że ukochana osoba odchodzi

Sceptycyzm środowiska naukowego

Publikacje Alexandra spotkały się z natychmiastową i chłodną reakcją środowiska naukowego. Biolodzy, neurolodzy i psychiatrzy zarzucili mu błędy metodologiczne oraz wyciąganie nienaukowych wniosków z subiektywnych przeżyć. Główna oś krytyki opierała się na fizjologii wybudzania się ze śpiączki i mechanizmach zapamiętywania.

Słynny neurolog dr Oliver Sacks, skomentował ten przypadek z dużą dozą krytycyzmu: 

– Widzenie bez kory wzrokowej, słyszenie bez kory słuchowej, jest po prostu niemożliwe. To, co opisuje dr Alexander, jest wysoce spójne z halucynacjami, które są wizytówką powracającego do życia, wybudzającego się mózgu. 

Sacks w swoim eseju pt. "Seeing God in the Third Millennium" stanowiącym krytykę rewelacji Alexandra, wskazywał, że umysł ma tendencję do tworzenia spójnej narracji z chaotycznych impulsów nerwowych powstających, gdy mózg "restartuje" swoje funkcje.

Podobne stanowisko w swojej pract zatytułowanej "Science on the Brink of Death" zajął neurobiolog Sam Harris, zauważając fundamentalny błąd w argumentacji Alexandra: – Nawet w przypadkach, gdy mózg faktycznie jest całkowicie wyłączony, nie możemy wiedzieć, że to złożone doświadczenie NDE miało miejsce dokładnie podczas okresu zerowej aktywności mózgu – powiedział naukowiec.

Eksperci wskazują, że subiektywne poczucie czasu w stanach zmienionej świadomości ulega całkowitemu zaburzeniu. Wielogodzinna narracja snu czy wizji mogła zostać wygenerowana przez mózg w ciągu kilku minut tuż przed utratą świadomości lub w pierwszych etapach odzyskiwania funkcji przez korę mózgową.

Ponadto, śledztwo dziennikarskie magazynu Esquire zakwestionowało część medycznych zapewnień Alexandra, wskazując na to, że pacjent był utrzymywany w śpiączce farmakologicznej i kilkukrotnie wykazywał w jej trakcie podstawowe odruchy świadczące o funkcjonowaniu pnia mózgu, co podważa tezę o tym, że jego mózg był nieaktywny.

– Nadal tak samo głęboko jak dawniej wierzę w naukę i cenię szacunek dla prawdy, na którym się ona opiera. Chcę jednak powiedzieć – nie tylko moim kolegom naukowcom, ale wszystkim – że istnieje większy, bardziej rzeczywisty świat. Ci, którzy go doświadczyli, nie są ani w błędzie, ani nie kłamią, ale ogranicza ich język, który nie potrafi oddać ogromu tego, co spotkali – odpierał zarzuty dr Alexander.

Zobacz także: "Czas leczy rany”. 5 zdań, którymi nieświadomie dobijasz osobę w żałobie

Nie przegap nowości, obserwuj nas w Google Discover
Obserwuj
Daria  Siemion
O autorze
Daria Siemion
Redaktor Pacjenci

Z branżą medialną związana od ponad dekady. Tworzyła specjalistyczne artykuły popularnonaukowe i medyczne dla magazynów takich jak „Focus Medycyna”, „Focus” i „National Geographic”. Z Grupą Iberion związana od 2024 roku. Wcześniej pełniła w niej funkcję Head of Exclusive News oraz pracowała jako dziennikarka i wydawczyni portalu Pacjenci.pl. Laureatka konkursu literackiego im. Marka Hłaski. 

Zobacz wszystkie artykuły autora >
Wybór Redakcji
praca L4
Długie L4 może skończyć się utratą pracy. Lepiej nie przekraczać tego limitu
Śpiąca seniorka
Śnią się tuż przed śmiercią. Ten jeden motyw powtarza się u większości pacjentów
ZUS
155 tys. Polaków mniej w rok. GUS podał dane, składki ZUS pójdą w górę
None
Nowe leki dają pacjentom kilkanaście lat życia. Polska hematologia czeka na zmianę zasad w szpitalach
Co sprzyja rakowi żołądka?
Podwaja ryzyko raka żołądka. Naukowcy wskazują na jeden produkt
None
Czy wiesz, jak pielęgnować skórę latem? Sprawdź się w naszym QUIZ-ie
Wybór Redakcji
Pacjenci.pl
Obserwuj nas na: