Obserwuj nas na:
Pacjenci.pl > Zdaniem ekspertów > Odrobaczanie podczas pełni i kąpiele w sianie. Dr Cubała-Kucharska: „To bzdury”
Ewa Basińska
Ewa Basińska 23.07.2026 07:30

Odrobaczanie podczas pełni i kąpiele w sianie. Dr Cubała-Kucharska: „To bzdury”

Odrobaczanie podczas pełni i kąpiele w sianie. Dr Cubała-Kucharska: „To bzdury”
Pasożyty to nie mit, ale przy odrobaczaniu trzeba zachować ostrożność Fot. Canva/@Getty Images/piola666

Sezon wakacyjny i powracająca moda na „odrobaczanie na własną rękę” rozgrzewają internetowe fora do czerwoności. W sieci wyraźnie ścierają się dwa skrajne obozy – zwolennicy teorii, że z robakami bez problemu poradzi sobie nasz układ odpornościowy, oraz fani profilaktycznego oczyszczania organizmu z robaków. W podcaście Ewy Basińskiej „Pacjent w Centrum” dr n. med. Magdalena Cubała-Kucharska lekarz medycyny funkcjonalnej rozprawia się z mitami.

  • Odrobaczanie wrotyczem bywa groźne: zawiera toksyczny tujon, który może porazić układ nerwowy ludzi
  • Ryzyko zakażenia bąblowcem z jagód wynosi tylko 0,4-1%, ale owoce leśne zawsze należy dokładnie myć
  • Zamiast prasowania sztucznej bielizny ekspertka poleca ozonowanie pralek oraz odzieży i pomieszczeń

Bąblowiec na jagodach, pierwotniak na borówkach

Wraz z rozpoczęciem lata chętnie sięgamy po dary lasu prosto z krzaczka. W mediach natychmiast pojawiają się ostrzeżenia przed bąblowicą – groźną chorobą wywoływaną przez pasożyta przenoszonego przez lisy. Dr Magdalena Cubała-Kucharska, lekarz medycyny rodzinnej i funkcjonalnej, uspokaja jednak, że ryzyko zakażenia się nie jest duże:

- W tej chwili oceniamy to na 0,4 do 1% ludności. Trzeba też pamiętać, że bąblowce potrzebują czasu, żeby urosnąć. To, co widzimy teraz jako torbiel bąblowca, to mogą być sprawy z dawnych lat – ostrzega lekarka.

Torbiel w wątrobie lub innym narządzie potrafi rosnąć w ukryciu nawet przez 25 lat. Choć zakażenia są rzadkością, higiena owoców leśnego runa pozostaje ważna. Przed patogenami chroni nas jednak przede wszystkim sprawny organizm. Przy prawidłowej kwaśności żołądka, dobry kwas żołądkowy oraz silny układ odpornościowy potrafią skutecznie unicestwić wiele intruzów, zanim wyrządzą nam krzywdę.

Owsiki, lamblie i wampiry w jelitach

Okazuje się, że problem pasożytów nie jest tylko internetową histerią. Dotyczy zwłaszcza dzieci w wieku przedszkolnym, gdzie owsica może dotykać od 5 do nawet 15% maluchów. Pasożyty dają o sobie znać poprzez szereg niespecyficznych objawów i one powinny zaniepokoić rodziców. To:

  • Uporczywe bóle brzucha i nagła zmiana konsystencji stolca
  • Częste przeziębienia wynikające z osłabienia układu odpornościowego
  • Rozdrażnienie i nerwowość u najmłodszych
  • Anemia – wywoływana np. przez włosogłówkę (pasożyta jelita grubego), która działa jak wampir i wypija krew z naczyń krwionośnych.

Ekspertka zwraca też uwagę na lamblię, czyli pierwotniaka, który potrafi „wytapetować” jelito cienkie substancjami, które wydziela i zablokować wchłanianie składników odżywczych. 

- Lamblia to jeden z najczęstszych pasożytów w naszej szerokości geograficznej. Kolonizuje jelito cienkie oraz drogi żółciowe. Nie zawsze łatwo wykryć ją w kale, dlatego badania kału najczęściej trzeba powtarzać wielokrotnie. Przy odpowiednim obrazie klinicznym można również oznaczać przeciwciała we krwi, pamiętając jednak, że przeciwciał świadczących o przebytej infekcji nie bierzemy pod uwagę. To lekarz musi dokonać właściwej oceny, pacjenci nie powinni interpretować tych wyników samodzielnie. Umówmy się, że zostawiamy to specjaliście – apeluje dr Cubała-Kucharska.

Przenosi się m.in. przez deski sedesowe w toaletach publicznych. Ekspertka radzi, by w takich miejscach zachować zasadę ograniczonego zaufania i dbać o rygorystyczne mycie rąk, które chroni nas przed większością zagrożeń.

Odrobaczanie przy pełni księżyca

Wokół usuwania pasożytów narosło mnóstwo szkodliwych teorii. Jedną z nich jest uzależnianie kuracji od faz księżyca, co wywodzi się jeszcze z XVIII-wiecznych metod leczenia bydła we Francji. Lekarka podkreśla, że nie ma na to żadnych dowodów naukowych, a zalecane przez niektóre grupy osób bez wykształcenia medycznego, ale za to z dużymi zasięgami w internecie - czekanie na pełnię, by pozbyć się pasożytów, sprawia jedynie, że pasożyt dalej się namnaża, a chory zaraża kolejne osoby. To jeden z mitów, który obaliła podczas rozmowy podcastowej. Kolejną sprawą, na którą zwróciła uwagę lekarka są domowe mikstury na bazie wrotyczu oraz tzw. kąpiele w sianie.

- Niektórzy ulegają wręcz fobii pasożytniczej i przy każdym zwykłym katarze u dziecka są przekonani, że to wina robaków. Zamiast przeczekać infekcję lub odpowiednio ją leczyć, podają dziecku preparaty odrobaczające. Pół biedy, jeśli są to leki na receptę, ale często stosują ziołowe mieszanki zawierające wrotycz. Wrotycz wykazuje działanie przeciwpasożytnicze, ale jednocześnie poraża układ nerwowy człowieka, więc można sobie poważnie zaszkodzić. Zawiera toksyczny tujon, na który szczególnie wrażliwe są dzieci, i może doprowadzić u nich do przejściowych lub trwałych uszkodzeń układu nerwowego – ostrzega dr Cubała-Kucharska.

Lekarka obala też ludowy mit o rzekomych „robakach” wychodzących przez skórę dziecka po nasmarowaniu go mąką z miodem i kąpieli w sianie. Ekspertka osobiście wysłała takie próbki do Instytutu Medycyny Tropikalnej. Wynik? Brak jakiejkolwiek struktury komórkowej. To, co rodzice biorą za robaki, to spektakularnie wyglądające sople ulepione z potu, mąki i wydzielin skóry.

- Jako zwolenniczka naukowego podejścia, szkiełka i oka, postanowiłam to zweryfikować. Te rzekome robaki zebrane po takiej kąpieli – z goleniem skóry brzytwą na koniec, bo tak wyglądała ta procedura – wysłałam na własny koszt do Instytutu Medycyny Tropikalnej. Eksperci jednoznacznie orzekli, że w przesłanym materiale nie ma żadnej struktury komórkowej. To nie były organizmy żywe, lecz sople ulepione z potu, mąki, miodu i wydzielin skórnych. Wyglądają spektakularnie, ale to nie są robaki, mimo że medycyna ludowa uparcie nazywa je włosogłówką – opowiada dr Cubała-Kucharska.

Trik z octem i ozonowanie

Zamiast toksycznych ziół i niesprawdzonych rytuałów, w codziennej profilaktyce wystarczy powrót do podstawowych zasad higieny. Owoce zebrane w lesie warto moczyć przez kilka minut w roztworze wody ze zwykłym octem (w proporcji około 1/4 octu na 3/4 wody). Ma to delikatne działanie przeciwbakteryjne, a owoce przy okazji stają się bardziej jędrne. Dawniej w walce z owsikami pomagało regularne prasowanie bawełnianej bielizny w wysokiej temperaturze. Dziś, gdy królują materiały sztuczne i wrażliwe na gorąco żelazka, doskonałą alternatywą staje się ozonowanie

- Zabieg ten przeprowadzamy w szczelnie zamkniętym pomieszczeniu, które potem trzeba dokładnie wywietrzyć. W ten sposób można zdezynfekować pralkę oraz samą bieliznę. Kiedy mam rzeczy, które budzą moje podejrzenia – na przykład ulubioną kurtkę puchową, której nie chcę bez przerwy oddawać do pralni chemicznej, a jednak wymaga odświeżenia – wrzucam ją do dużego, mocnego worka, wprowadzam ozon przez wężyk i szczelnie zawiązuję. Po pewnym czasie otwieram worek na świeżym powietrzu – dzieli się radą dr Cubała-Kucharska.

Ekspertka rekomenduje tę metodę do odkażania nawet całych pomieszczeń mieszkalnych. Należy jednak pamiętać, że ozon w wysokim stężeniu jest toksyczny, dlatego procedurę trzeba przeprowadzać bez obecności ludzi i zwierząt, a po jej zakończeniu dokładnie wywietrzyć dom. W przypadku podejrzenia zakażenia kluczem jest rzetelna diagnostyka laboratoryjna, a nie leczenie na własną rękę.

Wybór Redakcji
praca L4
Długie L4 może skończyć się utratą pracy. Lepiej nie przekraczać tego limitu
None
Groźny pasożyt z lasu. Możesz go przynieść także z bazarku i sklepu
ZUS
155 tys. Polaków mniej w rok. GUS podał dane, składki ZUS pójdą w górę
None
Krem z filtrem po pilingu. Dr Wasiluk: To jak sypanie chemii na otwartą ranę
None
Cała prawda o filtrach UV. Dr Wasiluk ostrzega: „Taka tubka na urlop to błąd”
Szczepienie
Wielki Quiz o Szczepieniach: sprawdź, czy na pewno wiesz wszystko o szczepieniach?
Wybór Redakcji
Pacjenci.pl
Obserwuj nas na: