„Kortyzolowy” brzuch to mit. Oto prawdziwy powód, dlaczego tyjesz w pasie
Słynny brzuch kortyzolowi wrósł w naszą świadomość i o rosnący obwód w pasie obwiniamy hormon, który nie jest temu winien. Kobiety w przypadku odstającego brzucha często mają nawyk wciągania go, by wyglądać szczuplej. Psychodietetyczka Agata Ziemnicka w podcaście „Pacjent w centrum” przestrzega przed takim zachowaniem, bo ma ono odwrotny skutek.
- Tzw. brzuch kortyzolowy to mit. Za wypukłość często odpowiada nawyk wciągania brzucha, spięcie i płytki oddech
- Ciągłe nawykowe wciąganie brzucha osłabia dolne partie mięśni, wypycha jelita na zewnątrz i utrudnia trawienie
- Spokojny, swobodny oddech obniża przeponę, która masuje jelita, daje im przestrzeń i usprawnia proces trawienia
Mit "brzucha kortyzolowego" obalony
W mediach społecznościowych „walczy się” z tzw. brzuchem kortyzolowym, rzekomo spowodowanym przez hormon stresu. Agata Ziemnicka, goszcząca w podcaście Pacjenci.pl podchodzi do tego jednak z dużą rezerwą.
- Jestem ostrożna z tym pojęciem, bo kortyzol pojawia się u każdego co rano, żebyśmy w ogóle wstali z łóżka. Ważniejsza jest kwestia oddechu. Zwykły, spokojny wdech sprawia, że przepona obniża się i delikatnie masuje jelita. Mówi im, że wszystko jest okej, a przy wydechu unosi się i daje im miejsce. Tymczasem my ciągle wciągamy brzuch – wyjaśnia psychodietetyczka.
Kobiecy brzuch z natury jest lekko wypukły
Kanony piękna są takie, że od lat wmawiają nam, że idealny brzuch to płaska deska z uwidocznionymi mięśniami w formie tzw. sześciopaku. Mało która kobieta jest w stanie wyrzeźbić takie mięśnie. I mało która kobieta ma idealnie płaski brzuch. Powodem jest fizjologia i anatomia kobiecej sylwetki. Kobiety mają w miednicy i jamie brzusznej więcej narządów niż mężczyźni – chociażby macicę, która zmienia swój rozmiar w zależności od momentu cyklu.
- Ciągłe wciąganie brzucha wywołuje napięcie górnych mięśni i barków, a dolne partie brzucha słabną i zaczynają wypychać się na zewnątrz. W jamie brzusznej robi się za mało miejsca i jelita po prostu wystają. Żeby dobrze trawić, jelita muszą mieć miękkie, bezpieczne miejsce. Obwód brzucha u zdrowej kobiety może w ciągu dnia zmieniać się o cztery do sześciu centymetrów, a przy problemach jelitowych nawet do piętnastu centymetrów. To zupełnie naturalne, bo w brzuchu mieszczą się narządy, jedzenie i woda – mówi Agata Ziemnicka.
Zatem wymaganie od brzucha, by po zjedzeniu posiłku i wypiciu wody pozostawał płaski, jest wbrew naturze.
Przepona masuje jelita
Rozwiązanie jest jedno: musimy pozwolić brzuchowi "odpuścić". Kluczem jest naturalny, swobodny oddech. Kiedy bierzemy normalny, niespięty wdech, nasza przepona, czyli wielki mięsień oddzielający klatkę piersiową od jamy brzusznej, obniża się. W tym momencie działa niczym masażysta, który masuje jelita. To dla nich biologiczny sygnał, że są bezpieczne i mogą wydajnie trawić jedzenie.
Kiedy trzymasz brzuch w ciągłym napięciu (wciągnięty, spięty stresem), odbierasz jelitom ten „masaż”. Organizm traci zdolność efektywnego trawienia. Dlatego najlepszym sekretem zdrowego (i wizualnie lżejszego!) brzucha jest umiarkowana aktywność fizyczna, zdrowa dieta oraz zmniejszenie presji, głęboki oddech i stworzenie narządom odpowiedniej przestrzeni do pracy.
- Obok diety kluczowy jest wpływ napięcia i stresu. Jelito działa dobrze, kiedy nie jesteśmy w trybie przetrwania – podsumowuje Agata Ziemnicka.