Mówią na nią "ryba młodości". Hamuje apetyt i spala tłuszcz szybciej niż łosoś
Wielu Polaków uważa łososia za najlepszą i najzdrowszą rybę. Nic bardziej mylnego. Jest wiele innych wartościowych gatunków, które warto wprowadzić do swojej diety. Wśród nich jest właśnie ryba, która nie bez powodu zyskała miano “ryby młodości”.
- Odpowiedni dobór gatunku ryby pozwala znacząco przyspieszyć proces spalania tkanki tłuszczowej.
- Składniki odżywcze zawarte w chudym mięsie wspierają prawidłowe funkcjonowanie układu hormonalnego.
- Wprowadzenie prostej zmiany w jadłospisie ułatwia stałą kontrolę odczuwanego poziomu głodu.
Czym można zastąpić łososia?
Rybą, która doskonale zastąpi łososia, jest halibut. Naukowcy z American Journal of Clinical Nutrition wykazali w swoich badaniach, że chude białko z ryb podkręca tempo przemiany materii bardziej niż inne produkty, więc jest to doskonały wybór.
Halibut jest świetnym źródłem pełnowartościowego białka oraz cennych kwasów tłuszczowych omega-3, które wspierają pracę serca i układu krążenia. Dostarcza m.in. witamin z grupy B (B6, B12) oraz niacyny. Ma chude, zwarte i niskokaloryczne mięso (ok. 90 kcal na 100 g), co jest bardzo ważne dla osób, którym zależy na zrzuceniu zbędnych kilogramów.
Zobacz też: Ten proszek smakuje jak czekolada. Rozbija "zły" cholesterol i obniża cukier
Halibut na leniwą tarczycę
Halibut jest rybą przepełnioną minerałami, które działają jak naturalne turbodoładowanie dla naszego metabolizmu. Chodzi głównie o jod oraz selen, czyli dwa pierwiastki niezbędne do tego, by nasza tarczyca działała bez zarzutu. Gdy w diecie brakuje tych składników, przemiana materii zwalnia, a waga stoi w miejscu.
Regularne jedzenie halibuta dba o prawidłowe funkcjonowanie tarczycy, co bardzo ułatwia codzienne dbanie o zgrabną sylwetkę.
Czy halibut jest lepszy od łososia?
Nie warto skreślać łososia i zastępować go halibutem - obie ryby są wartościowe. Popularny łosoś z hodowli ma sporo zalet, jednak jest bardzo kaloryczny. Halibut wygrywa, gdy jesteśmy na redukcji, ponieważ daje tyle samo wartościowych składników, ale ma znacznie mniej kalorii.
Na talerz możemy nałożyć większą porcję, co fizycznie wypełnia żołądek i oszukuje mózg. Taki zabieg pozwala na skuteczne hamowanie apetytu na długie godziny i chroni przed wieczornym podjadaniem.
Zobacz też: Luksusowa suplementacja z PRL-u za grosze. Istna petarda dla jelit i kości
