Osoby z depresją często unikają tych 5 rzeczy. To pierwszy sygnał choroby
Depresja rzadko zaczyna się od dramatycznych scen. Częściej od cichego „odpuszczania” – rzeczy, które kiedyś były oczywiste, nagle wydają się za trudne, bez sensu albo męczące. Jeśli zauważasz u siebie (albo u kogoś bliskiego) podobny wzór unikania, warto sprawdzić, co może za tym stać – i kiedy to już nie jest zwykłe przemęczenie.
- Depresja to nie tylko smutek: często pojawia się utrata zainteresowań i przyjemności (anhedonia) oraz wycofanie.
- Objawy muszą zwykle trwać tygodniami i utrudniać codzienne funkcjonowanie, by mówić o problemie klinicznym.
- W kryzysie możesz sięgnąć po pomoc od ręki: 800 70 2222 (bezpłatnie, całodobowo), 116 123 (dla dorosłych).
To nie „lenistwo”. Dlaczego depresja wygląda jak unikanie?
W depresji mózg często działa w trybie oszczędzania energii: spada napęd, trudniej się skupić, a drobne zadania rosną do rozmiaru góry. Do tego dochodzi anhedonia – czyli mniejsza zdolność odczuwania przyjemności i zainteresowania tym, co zwykle cieszy. WHO opisuje depresję jako stan z obniżonym nastrojem lub utratą przyjemności/zainteresowań przez dłuższy czas, wpływający na różne sfery życia.
Efekt jest podstępny: zaczynasz czegoś unikać, bo „nie masz siły”, a potem unikanie dodatkowo pogarsza samopoczucie (mniej kontaktu z ludźmi, mniej ruchu, mniej poczucia sprawczości). I łatwo wpaść w błędne koło – bez żadnego „wielkiego wydarzenia” na początku.
5 rzeczy, które depresja często „zabiera” jako pierwsze
To nie jest lista do samodiagnozy. Podobne zachowania mogą wynikać też z wypalenia, lęku, przewlekłego stresu, problemów ze snem, chorób tarczycy czy anemii. Kluczowe są czas (często co najmniej 2 tygodnie) i wpływ na codzienne funkcjonowanie.
Osoby w depresji często zaczynają unikać:
- Ludzi i rozmów: odpisują później, odwołują spotkania, „znikają” z życia towarzyskiego.
- Rzeczy, które kiedyś dawały frajdę: hobby, sportu, muzyki, seriali – bo „i tak nic nie cieszy” (to właśnie anhedonia).
- Małych rytuałów dbania o siebie: gotowania, regularnych posiłków, prysznica, porządków – nie z braku wiedzy, tylko z braku sił.
- Decyzji i odpowiedzialności: odkładanie maili, telefonów, formalności, nauki – bo myślenie „kosztuje” za dużo.
- Proszenia o pomoc: „nie będę zawracać głowy”, „inni mają gorzej” – nawet gdy cierpienie jest realne i narasta.
Co możesz zrobić już teraz (bez oceniania siebie)?
Jeśli rozpoznajesz u siebie ten schemat, zacznij od rzeczy prostych, ale konkretnych:
- nazwij, co dokładnie omijasz („przestałem/przestałam dzwonić do ludzi”, „odkładam zakupy”);
- wybierz jedną małą rzecz „do przywrócenia” na dziś (np. krótki spacer, posiłek, prysznic – nie wszystko naraz);
- umów rozmowę z lekarzem POZ lub psychologiem. Czasem pomoc zaczyna się od krótkiej konsultacji i planu: badania podstawowe, wsparcie psychoterapeutyczne, a gdy potrzeba – leczenie.
Kiedy trzeba reagować pilnie?
Pilna reakcja jest konieczna, gdy pojawiają się myśli o samookaleczeniu lub samobójstwie, poczucie „nie dam rady do jutra”, albo gdy ktoś w Twoim otoczeniu mówi o odebraniu sobie życia. W takiej sytuacji:
- dzwoń 112 (zagrożenie życia),
- albo skorzystaj z 800 70 2222 (Centrum Wsparcia – bezpłatnie, całodobowo),
- 116 123 (dla dorosłych),
- 116 111 (dla dzieci i młodzieży).
Źródło: WHO, centrumwsparcia.pl, pacjenci.pl