Obserwuj nas na:
Pacjenci.pl > Choroby i leczenie > Prof. Lucyna Ostrowska: Leczenie otyłości to nie to samo co odchudzanie
Ewa Basińska
Ewa Basińska 09.10.2026 11:40

Prof. Lucyna Ostrowska: Leczenie otyłości to nie to samo co odchudzanie

Prof. Lucyna Ostrowska: Leczenie otyłości to nie to samo co odchudzanie

Podejście „jedz mniej i więcej się ruszaj” w chorobie otyłościowej robi więcej szkody niż pożytku – mówi prof. dr hab. n. med. Lucyna Ostrowska w podcaście „Pacjent w centrum”. Tak przewlekłe schorzenie, jakim jest otyłość, wymaga zrozumienia mechanizmu choroby, właściwej diagnostyki i wykorzystania metod farmakologicznych i niefarmakologicznych w leczeniu. 

  • Otyłość dotyka około 9 milionów dorosłych Polaków i stanowi przewlekłe schorzenie wymagające stałej kontroli lekarskiej
  • Sen krótszy niż 5 godzin dziennie wywołuje wyrzut kortyzolu oraz skłania do zjedzenia od 500 do 800 dodatkowych kalorii
  • Skuteczne leczenie otyłości wymaga równoległego stosowania terapii medycznej oraz głębokiej zmiany nawyków żywieniowych

Hormon głodu zachęca do jedzenia

Otyłość to choroba, o czym mówi się dopiero od niedawna, choć od niespełna 30 lat jest ona w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD-10 oznaczona symbolem E66. Oznacza to, że ma swoje przyczyny i przebieg. Poznanie mechanizmu choroby sprawiło, że dziś możemy ją leczyć. Prof. Lucyna Ostrowska z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, past prezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości podkreśla jednak, że terapia nie polega na tym, że pacjent ma jeść mniej i więcej się ruszać, choć takie błędne podejście nadal pokutuje nawet w gabinetach lekarskich. 

- Jest mi niezmiernie przykro ze względu na moich kolegów lekarzy, jeśli na obecnym poziomie wiedzy o chorobie otyłościowej proponują swoim pacjentom zalecenia typu „jedz mniej, więcej się ruszaj”. Kiedyś rzeczywiście, nie wiedząc dokładnie, czym jest ta choroba, jakie są jej przyczyny, przebieg kliniczny oraz że istnieje skuteczne leczenie, zalecaliśmy w terapii przede wszystkim, a nawet wyłącznie, metody niefarmakologiczne – mówi prof. Lucyna Ostrowska, mając na myśli głównie niskokaloryczną dietę i zwiększenie ruchu, ale także dbałość o jakościowy sen i odpowiednią redukcję stresu. 

W mechanizmie choroby dużą rolę odgrywa wydzielanie hormonów jelitowych, a nie charakter pacjenta, choć to właśnie jego obarcza się winą za to, że zachorował i wbija w poczucie winy. Ekspertka wyjaśnia jednak, że ważną rolę w rozwoju otyłości odgrywają substancje wydzielane w naszych jelitach. 

– Im bardziej zaawansowany stan pacjenta z chorobą otyłościową, tym dłużej utrzymuje się wysokie stężenie greliny, czyli hormonu głodu. On cały czas daje sygnał, że można zjeść więcej. Osoba ze sprawnym hormonem odczuwa sytość, odstawia jedzenie i mówi dość. U osoby z zaburzonym wydzielaniem tego hormonu tej sytości się nie odczuwa – tłumaczy prof. Ostrowska. 

Choć otyłość zazwyczaj wiąże się z nadmiernym nagromadzeniem tkanki tłuszczowej widocznym w sylwetce pacjenta, jej rozpoznanie wymaga odpowiedniej diagnostyki i oceny stanu zdrowia.

- W procesie leczenia choroby otyłościowej musimy pracować interdyscyplinarnie. Dlatego do współpracy zawsze włączam dietetyków. Lekarz na studiach medycznych uczy się dietetyki bardzo powierzchownie, dlatego to dietetyk jest tu dużym wsparciem – mówi specjalistka.

Otyłość może zaczynać się w biurze i w łóżku

U przyczyn choroby może leżeć m.in. współczesny styl życia, pełen wyzwań emocjonalnych i napięć. Nie pozostaje to bez wpływu na nasz organizm. Permanentny stres oraz niedostateczny odpoczynek wpływają negatywnie na metabolizm. 

- Szacujemy, że w Polsce, wśród 9 mln dorosłych Polaków chorujących na otyłość, od 18 do nawet 36 proc. pacjentów może mieć tzw. zaburzenia łaknienia. To może być jedzenie emocjonalne, czyli zajadanie stresu – wyjaśnia prof. Ostrowska. - Dodatkowo niedobór snu, a mamy z nim do czynienia, gdy śpimy poniżej 5 godzin, to również bardzo ważny czynnik dający wyrzut kortyzolu. Ten hormon wydzielany przez nadnercza zaburza łaknienie – dodaje ekspertka. 

Problem stanowią też substancje uzależniające obecne w żywności przetworzonej.

- Mamy 9 do 18 proc. pacjentów, którzy jedzą z uzależnienia, i to kwalifikuje się do leczenia psychiatrycznego, jak każde inne uzależnienie. Przypomnijmy, że uzależnienie to jest poszukiwaniem sytuacji, w której czuję się lepiej, bo akurat zjadłem coś słodkiego. Cukier jak wiemy działa na mózg i wywołuje uczucie przyjemności – mówi prof. Ostrowska. Wskazuje też kolejne substancje dodawane do jedzenia w celu uatrakcyjnienia jego smaku. - Wiele produktów spożywczych zawiera substancje wzmacniające smak. To m.in. glutaminian sodu, nadający potrawom przyjemny, lekko słony smak, tzw. umami.

Styl życia wpędza w chorobę, ale nie wystarczy, by ją wyleczyć

Choć w redukcji masy ciała deficyt kaloryczny jest ważny i bez niego trudno o zmniejszenie ilości tkanki tłuszczowej, to leczenie otyłości nie polega na odchudzaniu, co bardzo mocno podkreśla prof. Ostrowska. Terapia obejmuje działanie niefarmakologiczne, czyli zmiany w diecie i stylu życia. 

- Leczenie niefarmakologiczne to dziś przede wszystkim trwała zmiana zachowań i relacji z jedzeniem, a nie kolejna restrykcyjna dieta. Stawiamy na żywienie medyczne, które powinno być optymalnie zbilansowane tak, aby nie powodować niedoborów ani nadmiarów – mówi prof. Lucyna Ostrowska. 

Badania pokazują bowiem, że osoby chorujące na otyłość zmagają się z niedożywieniem, wynikającym najczęściej z tego, że jedząc wysokokaloryczną żywność, nie dostarczają sobie niezbędnej ilości składników odżywczych. Nowe zalecenia dietetyczne mają za zadanie odżywienie organizmu, bez nadmiaru kalorii. Przy okazji ekspertka podkreśla, że leczenie choroby otyłościowej nie ma nic wspólnego z odchudzaniem, które ma na celu tylko redukcję masy ciała, co można zmierzyć podczas ważenia i mierzenia obwodów. Może prowadzić do niekorzystnych adaptacji metabolicznych i zwiększać ryzyko nawrotu choroby. 

- Każda dieta restrykcyjna i niskokaloryczna – niezależnie od tego, czy przeważają w niej białka, tłuszcze, czy węglowodany – spowoduje spadek masy ciała, lecz nie jest to czynnik, który uleczy chorobę otyłościową. Podczas stosowania takich diet pacjent najczęściej traci masę mięśniową i wodę, a tłuszcz na końcu. Im niższa masa mięśniowa, tym wolniejszy metabolizm – wyjaśnia prof. Ostrowska.

Jak podkreśla specjalistka obesitologii, w leczeniu niefarmakologicznym nie może zabraknąć aktywności fizycznej. Jednak wbrew powszechnemu przekonaniu, nie jest to bieganie czy forsowne ćwiczenia. Niewłaściwie dobrany ruch grozi poważnymi kontuzjami.

- Miałam pacjenta, który mając dość dużą wagę, postanowił na urlopie chodzić po górach, bo ktoś mu tak doradził. Wrócił z poważnie uszkodzonymi stawami kolanowymi – przytacza przykład prof. Ostrowska. Dlatego tak ważne jest dobranie odpowiednich ćwiczeń przez fizjoterapeutę. Wiele z nich można wykonywać bez obciążania stawów nóg.

Masa mięśniowa decyduje o postępach

Do niedawna nie było możliwości wsparcia leczenia choroby otyłościowej farmakologicznie. Dziś mamy już wiele substancji, które pomagają redukować masę ciała. To głównie analogi GLP-1 i GIP. Hamują apetyt, dają uczucie sytości. Niektóre działają na wydzielanie hormonów jelitowych, pomagając w ten sposób redukować masę ciała. Leki wspierają terapię, lecz wymagają stałego nadzoru lekarskiego. 

- Współczesna farmakoterapia bezwzględnie wymaga równoległego postępowania niefarmakologicznego. Pacjent, przyjmując lek, jednocześnie uczy się prawidłowych zachowań behawioralnych, higieny snu i eliminowania przyczyn otyłości – zaznacza prof. Ostrowska.

Ekspertka mocno podkreśla, że w trakcie przyjmowania leków dużą wagę należy przykładać do utrzymywania, a nawet zwiększania masy mięśniowej. Jak mówi prof. Ostrowska, mięśnie stanowią największy narząd metaboliczny ludzkiego ciała. Ich utrata drastycznie obniża zapotrzebowanie organizmu na energię.

- Masa mięśniowa to największy narząd metaboliczny w naszym ustroju, odpowiedzialny za utlenianie, czyli mówiąc bardziej zrozumiale – spalanie białek, tłuszczów i węglowodanów. Szybkie odchudzanie zawsze najpierw uszczupla zapasy glikogenu i wody, potem niszczy tkankę mięśniową, co spowalnia metabolizm – mówi prof. Ostrowska.

Ewa Basińska
O autorze
Ewa Basińska
Redaktor Pacjenci

Doświadczona dziennikarka, od 20 lat specjalizująca się w tematyce zdrowotnej. Była redaktor naczelna portalu Polityka Zdrowotna. Na swoim koncie ma tysiące artykułów oraz materiałów wideo dotyczących nowoczesnych terapii i możliwości leczenia, profilaktyki oraz systemu ochrony zdrowia. Skupia się na edukacji zdrowotnej, promując znaczenie profilaktyki, zdrowego stylu życia oraz dbałości o zdrowie psychiczne. Jej zaangażowanie w popularyzację wiedzy medycznej zostało docenione wyróżnieniem w konkursie "Perspektywy Medycyny 2024" za promowanie profilaktyki i zdrowego stylu życia oraz w konkursach dziennikarskich m.in. Dziennikarz Roku organizowanych przez Stowarzyszenie Dziennikarze dla Zdrowia.

Zobacz wszystkie artykuły autora >
Wybór Redakcji
Pacjenci.pl
Obserwuj nas na: