„Więcej szkody niż pożytku”. Lekarka o częstych błędach przy oczyszczaniu organizmu
Oczyszczanie organizmu nie jest magicznym rytuałem ani efektem jednodniowej kuracji, lecz złożonym procesem biochemicznym. Jego mechanizm najłatwiej zrozumieć poprzez analogię do codziennych czynności domowych. Aby skutecznie i bezpiecznie pozbyć się toksyn, wątroba musi działać etapami, a pominięcie któregokolwiek z nich może przynieść więcej szkody niż pożytku.
Materiał został przygotowany na podstawie wywiadu przeprowadzonego przez Ewę Basińską (Pacjenci.pl) z dr Magdaleną Cubałą-Kucharską, lekarką zajmującą się m.in. medycyną funkcjonalną.
- Detoksyfikacja w wątrobie przebiega w dwóch fazach chemicznych oraz jednej fazie wydalniczej
- Pomiędzy etapami oczyszczania powstają wolne rodniki, które muszą zostać zneutralizowane przez antyoksydanty
- Sprawnie działające jelita są niezbędne do ostatecznego usunięcia toksyn z organizmu
Faza pierwsza: „namydlanie” toksyn i wolne rodniki
Wątroba neutralizuje niemal wszystko, co trafia do naszego organizmu – leki, hormony, toksyny środowiskowe czy składniki pożywienia. Dr Magdalena Cubała-Kucharska porównuje ten proces do działania pralni chemicznej.
– Ja wątrobę porównuję do pralni i zawsze mówię tak: żeby coś oczyścić, trzeba to namydlić. To jest faza pierwsza wydzielania wątrobowego – wyjaśnia lekarka.
W tej fazie toksyny są chemicznie „obrabiane” tak, aby mogły zostać unieszkodliwione. Kluczową rolę odgrywają tu m.in. witaminy z grupy B. Proces ten ma jednak istotny efekt uboczny – powstają reaktywne produkty pośrednie, często bardziej toksyczne niż substancja wyjściowa. Towarzyszy temu gwałtowne uwalnianie wolnych rodników.
To moment krytyczny. Jeśli detoksyfikacja zatrzyma się na tym etapie, organizm zostaje narażony na silny stres oksydacyjny, zamiast na oczyszczenie.
Faza druga: „płukanie”, sprzęganie i rola antyoksydantów
Aby proces był bezpieczny, musi nastąpić druga faza, którą dr Cubała-Kucharska porównuje do płukania i wirowania prania. Na tym etapie reaktywne związki z fazy pierwszej są łączone z aminokwasami, dzięki czemu stają się rozpuszczalne w wodzie i gotowe do wydalenia.
– Pomiędzy fazą pierwszą a drugą to dosłownie wybucha ten tlen, para idzie (…) I właśnie wtedy glutation, taki bardzo ważny antyoksydant, oraz inne przeciwutleniacze są absolutnie kluczowe – podkreśla ekspertka.
Do prawidłowego przebiegu tej fazy organizm potrzebuje białka (jako źródła aminokwasów) oraz antyoksydantów. Ich naturalnym źródłem są m.in. kolorowe warzywa i owoce bogate w witaminę C, likopen czy polifenole. Bez nich wątroba nie jest w stanie skutecznie „ugasić pożaru” wywołanego wcześniejszą obróbką toksyn.
Faza trzecia: odpływ, „pakowanie” i rola jelit
Ostatnim, a często pomijanym etapem detoksykacji, jest fizyczne usunięcie przetworzonych toksyn z organizmu. Wątroba pakuje je w bezpieczne „paczki” i wraz z żółcią przesyła do jelit. Kluczową rolę odgrywa tu mikrobiota jelitowa.
Jeśli w jelitach występuje dysbioza, czyli przewaga niekorzystnych bakterii, cały proces może zostać zaburzony. Niektóre drobnoustroje potrafią bowiem rozkładać już unieszkodliwione toksyny.
– Jeżeli w jelicie siedzą złe bakterie, to one to wszystko rozpakowują, robią straszliwy bałagan, wpuszczają te substancje z powrotem do krążenia i wątroba znowu ma tę samą pracę – tłumaczy dr Magdalena Cubała-Kucharska.
Dlatego zdrowa wątroba nie może funkcjonować w oderwaniu od zdrowych jelit. Bez sprawnej „kanalizacji” nawet najlepiej działająca „pralnia” zostaje zalana brudną wodą, a proces oczyszczania zamiast pomagać – obciąża organizm.