Wystarczy 60 sekund wśród roślin, by podnieść odporność. Stoi za tym bakteria
Krótki kontakt z żywą naturą działa zbawiennie na nasze zdrowie psychiczne oraz fizyczne. Badania naukowe udowadniają, że domowa zieleń błyskawicznie obniża napięcie nerwowe. Projektantka ogrodów Karolina Kudłacik w podcaście „Zdrowo przegadane” na kalane Pacjenci.pl tłumaczy mechanizmy działania hortiterapii i radzi, jak zorganizować własną uprawę roślin balkonowych. Ekspertka podpowiada zasady bezpiecznego zbierania dzikich ziół i dobierania gatunków do warunków panujących w mieszkaniu.
- Kontakt z żywą zielenią szybko obniża poziom hormonów stresu, wycisza nasz układ nerwowy i poprawia ogólne samopoczucie
- Założenie domowego ogrodu na balkonie wymaga starannego doboru roślin do słońca, co pozwala zaoszczędzić czas oraz wodę
- Zbierając dzikie zioła, unikajmy miejsc blisko pól uprawnych, gdzie stosuje się szkodliwe dla zdrowia chemiczne opryski
Zieleń obniża stres w 60 sekund
Nawet bardzo krótka ekspozycja na zieleń uruchamia w organizmie konkretne reakcje biochemiczne. Wystarczą pojedyncze okazy doniczkowe, aby poprawić nastrój domowników.
- Okazuje się, że spoglądanie na zieleń – a zwłaszcza na żywą zieleń doniczkową – już przez 30 do 60 sekund potrafi całkowicie zmienić biochemię naszego mózgu. Zaczyna wydzielać się więcej serotoniny, a poziom hormonu stresu spada. Właściwie już tyle wystarczy. Każde działanie dążące do otoczenia się roślinami jest dla nas po prostu z gruntu zdrowe – zaznacza projektantka Karolina Kudłacik w rozmowie z Martą Sadkowską.
Ogromne znaczenie dla ludzkiego układu immunologicznego ma również obecna w ziemi bakteria, Mycobacterium vaccae. Kontakt z podłożem podczas prostych prac ogrodniczych niesie potwierdzone medycznie korzyści.
- Chodzi o bakterię glebową, z którą stykamy się podczas pracy z ziemią. Kiedy spacerujemy po parku nieutwardzoną alejką i niechcący wzruszymy butem ziemię, bakteria ta unosi się w powietrzu i ją wdychamy. Bakteria ta niesamowicie podnosi naszą odporność – i to nie tylko odporność na infekcje fizyczne, ale również, można by rzec, odporność psychiczną – wyjaśnia Kudłacik.
Jak oszczędzać wodę, tworząc zielony balkon
Warto więc założyć własny ogród, choćby na balkonie. Założenie przydomowej uprawy zaczyna się od oceny dostępnej przestrzeni. Świadomy dobór gatunków zapobiega frustracjom i nadmiernym obowiązkom.
- Niewątpliwie musimy zacząć od analizy warunków, jakie nasz balkon oferuje – czyli przede wszystkim od stopnia jego nasłonecznienia i ilości światła. Trzeba się też poważnie zastanowić, z jak daleka będziemy musieli nosić wodę do podlewania i ile czasu oraz wysiłku chcemy na to podlewanie poświęcać. W dzisiejszych czasach kładzie się duży nacisk na oszczędzanie wody – zauważa Karolina Kudłacik.
Regularna, drobna opieka nad wybranymi roślinami doskonale redukuje codzienne napięcie. Prace można wykonywać partiami.
- Myślę, że takie wdrożenie się w codzienną rutynę pielęgnacyjną przynosi mnóstwo satysfakcji i zwykłej przyjemności. To właśnie wtedy spędzimy z roślinami ten cenny czas: tu wyrwiemy jakiegoś małego chwasta, tam przytniemy pożółkły listek, sprawdzimy, czy w doniczce nie jest za sucho i podlejemy, albo wzruszymy ziemię. To może być zaledwie kilka minut dziennie – zachwala projektantka ogrodów.
Zioła z marketu oraz grecki napar z szałwii
Wiele ziół można uprawiać na parapetach, korzystając z ich cennych właściwości leczniczych i kulinarnych. Szałwia sprawdza się nieźle przy upałach.
- Wybraliśmy się z mężem na urlop do Grecji i tam dumnie postanowiliśmy, że będziemy kupować wyłącznie lokalne, tradycyjne greckie produkty, unikając międzynarodowych sieciówek. Po powrocie do pokoju okazało się, że kupiliśmy po prostu suszoną szałwię. Piliśmy tę szałwię regularnie, po kilka razy dziennie przez całe trzy tygodnie pobytu – opowiada w podcaście „Zdrowo przegadane” Karolina Kudłacik.
Rozpoczynając amatorską hodowlę, bardzo często kupujemy gotowe rośliny sklepowe. Wymagają one jednak szybkiego i sprawnego przesadzenia do nowej ziemi.
- Rzeczywiście, oferta świeżych ziół w marketach jest coraz bogatsza. Kupując takie rośliny, musimy jednak pamiętać o jednej ważnej rzeczy. Są one produkowane typowo pod szybką sprzedaż, dlatego w małych doniczkach wysiewa się je niezwykle gęsto. Jeśli kupujemy na przykład doniczkę bazylii z zamiarem uprawiania jej na balkonie przez dłuższy czas, musimy ją koniecznie rozsadzić – radzi Kudłacik.
Test dzikiego rumianku
Zbiory dziko rosnących ziół i kwiatów to znakomity sposób na uzupełnienie jadłospisu. Należy rygorystycznie dobierać odwiedzane stanowiska.
- Owszem, musimy zachować ogromną ostrożność. Jeżeli w pobliżu znajdują się typowe, wielkoobszarowe pola uprawne – na przykład uprawy zbóż – zdecydowanie odradzam zbieranie jakichkolwiek ziół z sąsiadującej z nimi łąki czy rowu. Środki chemiczne stosowane do oprysków pól są rozpylane w powietrzu, wiatr łatwo przenosi je na sąsiednie tereny – przestrzega w rozmowie na kanale Pacjenci.pl Karolina Kudłacik.
Istnieje bardzo prosta metoda oceny naturalnej czystości interesującego nas środowiska spacerowego.
- Świetnym, naturalnym wskaźnikiem czystości terenu i braku oprysków chemicznych jest dziki rumianek. Rumianek jest rośliną niezwykle wrażliwą na chemię rolniczą i na opryskiwanych terenach znika jako pierwszy. Gdy zatem znajdziemy stanowisko naturalnie rosnącego, dorodnego rumianku, możemy mieć pewność, że okolica jest czysta i bezpieczna – konkluduje Kudłacik.