Obserwuj nas na:
Pacjenci.pl > Choroby i leczenie > Otyłość już rujnuje budżet państwa. Koszty zaniechań w leczeniu sięgną 108 mld zł
Ewa Basińska
Ewa Basińska 07.09.2026 15:24

Otyłość już rujnuje budżet państwa. Koszty zaniechań w leczeniu sięgną 108 mld zł

Otyłość już rujnuje budżet państwa. Koszty zaniechań w leczeniu sięgną 108 mld zł
Shutterstock

Co czwarty dorosły Polak choruje na otyłość. Wśród dzieci i nastolatków nadwaga i otyłość dotyczą co trzeciego. W systemie opieki zdrowotnej na razie nie widać rozwiązań problemu. Choć leczy się powikłania otyłości, to o leczeniu przyczyny mówi się wciąż za mało. Tymczasem, według wyliczeń ekspertów, rocznie tracimy miliardy złotych, skupiając się na ratowaniu pacjentów z zaawansowanymi powikłaniami, zamiast dusić problem w zarodku. Dr hab. Małgorzata Gałązka-Sobotka, ekspertka rynku zdrowia i rektor Uczelni Łazarskiego w podcaście „Pacjent w centrum” apeluje o jak najszybszą zmianę, ponieważ państwo wkrótce nie udźwignie finansowego ciężaru epidemii otyłości.

·       Brak leczenia otyłości zrujnuje budżet. Do 2050 roku straty państwa wywołane tą chorobą mogą wynieść aż 108 mld złotych [1]

·       W systemie ubezpieczenia publicznego wyłącznie jeden procent pacjentów z otyłością otrzymuje w pełni kompleksową opiekę

·       Półtora miliarda złotych wpływa z tytułu opłaty cukrowej, ale środki te niemalże w całości omijają obszar działań prewencyjnych


 

Epidemia otyłości pochłania miliardy

Jeszcze kilka lat temu otyłość traktowaliśmy jako defekt estetyczny. Dziś dzięki badaniom naukowym wiemy, że to groźna choroba, która obciąża nie tylko chorego, ale i finanse publiczne. Problem dotyczy co czwartego dorosłego Polaka oraz co trzeciego dziecka. 

Jak wskazuje dr hab. Małgorzata Gałązka-Sobotka, Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje 9 mld zł rocznie na leczenie powikłań otyłości, a koszty pośrednie pochłaniają kolejne 27 mld zł. Przy czym, jak zaznacza ekspertka,  warto zaznaczyć, że NFZ finansuje leczenie choroby otyłościowej w przypadku, gdy koniecznością jest operacja bariatryczna i późniejsza opieka nad pacjentem, a nie leczenie na każdym etapie tej choroby. 

Koszty pośrednie natomiast to m.in. niezdolność do pracy z powodu choroby i koszt zwolnień lekarskich lub rent. Widać zatem bezpośrednią zależność między otyłością a stanem państwowej kasy. Zgodnie z analizami Najwyższej Izby Kontroli, do 2050 r. straty finansowe wywołane brakiem odpowiednich działań ze strony państwa osiągną pułap ponad 108 mld zł. Gospodarka straci z tego powodu nawet 4 proc. skumulowanego produktu krajowego brutto. 

- Leczenie osoby chorej na otyłość wymaga od 50 do 100 proc. więcej funduszy niż opieka nad zdrowym obywatelem – mówi Małgorzata Gałązka-Sobotka.


 

Leczymy skutki, ignorujemy przyczyny

W odniesieniu do otyłości, można powiedzieć, że polski system ochrony zdrowia traktuje chorobę otyłościową jak drewniany dom, dewastowany przez korniki. Czeka, aż szkodniki zjedzą go niemal doszczętnie, by dopiero wkroczyć z naprawą. Wtedy jednak remont kosztuje krocie. Wkroczenie z interwencją przy pierwszych objawach byłoby tańsze. 

W systemie jednak czeka się na powikłania i je dopiero leczy. Jak mówi Małgorzata Gałązka-Sobotka, w ramach ubezpieczenia publicznego zaledwie 1 proc. chorych na otyłość dostaje możliwość kompleksowej opieki. Pozostali muszą czekać, aż ich stan znacząco się pogorszy. 

- Dopiero w momencie rozwoju cukrzycy, nadciśnienia tętniczego czy problemów ze stawami państwo włącza finansowanie terapii – mówi ekspertka. – Tak naprawdę dzisiaj skupiliśmy się na leczeniu powikłań, czyli paliatywnej formy otyłości, zaawansowanej formy tej choroby, a nie leczymy pierwotnej przyczyny, która generuje cukrzycę, niewydolność serca, choroby układu sercowo-naczyniowego, niewydolność układu kostno-stawowego, niewydolność nerek, niewydolność wątroby, nowotwory, depresję, bezpłodność i moglibyśmy tak wymieniać – zaznacza dr Gałązka-Sobotka.

Brak wczesnego reagowania powoduje ograniczoną dostępność specjalistów, np. w przychodni. Ekspertka pokazuje, że czas oczekiwania na zwykłą poradę diabetologiczną uległ czterokrotnemu wydłużeniu w zaledwie dwa lata.


 

Iluzja podatku cukrowego

Małgorzata Gałązka-Sobotka przekonuje, że choć za nasze wybory związane ze stylem życia odpowiadamy sami, to rolą państwa jest zachęcać nas do kształtowania zdrowych nawyków, które pomagają w profilaktyce i walce z chorobą. 

Dobrym instrumentem są narzędzia podatkowe. Przykładem może być opłata cukrowa, doliczana do napojów zawierających cukier. Miała ona zniechęcać do ich kupna, a zatem obniżyć sprzedaż szkodliwych napojów, zaś zyski z niej miały być przeznaczane na prewencję cukrzycy i jej najczęstszej przyczyny, czyli otyłości.    

- Roczne wpływy z tego tytułu wynoszą ponad 1,5 mld zł  – mówi Gałązka-Sobotka, przypominając, że pieniądze zamiast na prewencję, trafiły do ogólnego budżetu NFZ. A mogły finansować np. proponowane inwestycje w ucyfrowienie bilansów w szkołach czy szerszy dostęp do dietetyków. 

Ekspertka dla pokazania absurdalnie niskich nakładów na zapobieganie otyłości wskazała, że na walkę z otyłością w ramach najnowszego Narodowego Programu Zdrowia państwo przeznacza sumę zaledwie 40 mln zł na pięć lat.

- To jedynie 8 mln rocznie, co pokrywa koszty zaledwie czterech dni opłacania leczenia samych powikłań – mówi Małgorzata Gałązka-Sobotka.


 

Państwo ma wysyłać jasny sygnał, co jest dobre

Zachęca jednocześnie do poszerzania obszarów, w których można zastosować opłatę cukrową. Przestrzega jednak przed patrzeniem na tę opłatę jak na podatek.

- Nie chodzi tu o zwykłe myślenie fiskalne, lecz o jasny sygnał, jaki państwo wysyła obywatelowi: „masz alternatywę, bądź racjonalny, dbaj o budżet i zamieniaj drogie produkty na tańsze, a zarazem zdrowsze” – mówi Gałązka-Sobotka. - Tego mechanizmu nie powinniśmy postrzegać wyłącznie przez pryzmat polityki podatkowej. To przede wszystkim element przemyślanej komunikacji, która wspiera obywatela w podejmowaniu decyzji korzystnych dla jego zdrowia oraz przyszłości. Dzisiejsze wyzwanie polega na tym, by kierując się priorytetami zdrowia publicznego i prewencją chorób cywilizacyjnych, konsekwentnie rozwijać opłatę cukrową. Taki mechanizm zyska jednak prawdziwy sens tylko wtedy, gdy pozyskane środki trafią bezpośrednio na działania profilaktyczne i prewencyjne – dodaje ekspertka.

Wodny absurd

Ekspertka, pytana w podcaście o absurdy w kraju, w którym co czwarty dorosły cierpi z powodu otyłości, podała przykład wody. Okazuje się bowiem, że czysta woda w butelce jest wyżej opodatkowana niż słodzone sokiem napoje. VAT na wodę wynosi 23% i jest tak samo wysoki, jak VAT na wysokoprocentowy alkohol. 

Państwo wysyła więc sygnał obywatelom, że woda jest dobrem luksusowym, mimo iż to podstawowy produkt do nawadniania organizmu, zalecany przez dietetyków jako najlepszy. Ekspertka radzi, by VAT na wodę był zerowy, na butelkach zaś mogłoby się znaleźć oznaczenie mówiące, że woda jest produktem polecanym dla  przez państwo.

- Państwo, które chce wzmacniać prozdrowotne wybory konsumentów musi wysyłać zdecydowany komunikat, że woda bez dodatku jakiegokolwiek, nawet naturalnego słodzika jest priorytetem – mówi ekspertka.

Woda w szkołach i rygor dla sklepów

Zmiana środowiska pacjenta z obesogennego na sprzyjające zdrowym nawykom powinna stać się natychmiastowym priorytetem polityków. Ekspertka wskazuje, że dobrym przykładem jest wprowadzenie w szkołach ogólnodostępnych, bezpłatnych źródełek z wodą pitną. 

- Koniecznością pozostaje też rygorystyczne usunięcie mocno szkodliwego jedzenia ze szkolnych sklepików oraz natychmiastowe uregulowanie wszechobecnych reklam żywności wysokoprzetworzonej. Państwa rozwinięte kierują już 5 proc. swojego budżetu wyłączne na zdrowie publiczne. Zbliża się szybko 2030 rok, w którym współczynnik osób w Polsce dotkniętych otyłością wyniesie 35 proc. u mężczyzn i 25 proc. u kobiet. Decyzje ratujące portfel obywateli i państwa muszą zapaść bez zwłoki – mówi Małgorzata Gałązka-Sobotka. - Zdrowie publiczne to kluczowy napęd rozwoju społeczno-gospodarczego. Jego ignorowanie prowadzi do dysfunkcji państwa – chore społeczeństwo pochłania ogromne zasoby finansowe oraz ludzkie, nie tworząc przy tym PKB. Starzenie się populacji w połączeniu z wielochorobowością drastycznie osłabi konsumpcję na rynku wewnętrznym oraz poziom oszczędności, który stanowi filar naszej gospodarki. Powstałych w ten sposób strat dla finansów publicznych nie da się łatwo zrekompensować – dodaje ekspertka.

Dlatego, zdaniem ekonomistki, inwestycja w zdrowie publiczne i nadanie mu rangi priorytetu dla całego rządu, a nie wyłącznie dla Ministerstwa Zdrowia, to dziś bezwzględna konieczność. Wzorem mogą być tu działania rządu Danii, który zdecydował o podniesieniu nakładów na zdrowie do 10% PKB do 2030 roku.


  1. Źródło: Raport Najwyższej Izby Kontroli (NIK), Profilaktyka i leczenie otyłości przerosły system, luty 2024 r. (kwota 108 mld zł podana przez NIK na podstawie szacunków OECD). 
Ewa Basińska
O autorze
Ewa Basińska
Redaktor Pacjenci

Doświadczona dziennikarka, od 20 lat specjalizująca się w tematyce zdrowotnej. Była redaktor naczelna portalu Polityka Zdrowotna. Na swoim koncie ma tysiące artykułów oraz materiałów wideo dotyczących nowoczesnych terapii i możliwości leczenia, profilaktyki oraz systemu ochrony zdrowia. Skupia się na edukacji zdrowotnej, promując znaczenie profilaktyki, zdrowego stylu życia oraz dbałości o zdrowie psychiczne. Jej zaangażowanie w popularyzację wiedzy medycznej zostało docenione wyróżnieniem w konkursie "Perspektywy Medycyny 2024" za promowanie profilaktyki i zdrowego stylu życia oraz w konkursach dziennikarskich m.in. Dziennikarz Roku organizowanych przez Stowarzyszenie Dziennikarze dla Zdrowia.

Zobacz wszystkie artykuły autora >
Wybór Redakcji
praca L4
Długie L4 może skończyć się utratą pracy. Lepiej nie przekraczać tego limitu
None
7 lat, tyle trwa w Polsce diagnoza trądziku odwróconego. Jest jednak nowy model leczenia i leki biologiczne
ZUS
155 tys. Polaków mniej w rok. GUS podał dane, składki ZUS pójdą w górę
e-papieros
Są szkodliwe, niebezpieczne i łatwopalne. Próbowało ich 75 proc. dzieci
Objawy cukrzycy. Jak je rozpoznać i kiedy reagować
5 objawów, że czas zbadać poziom cukru. Może być zbyt wysoki
None
Czy wiesz, jak pielęgnować skórę latem? Sprawdź się w naszym QUIZ-ie
Wybór Redakcji
Pacjenci.pl
Obserwuj nas na: