Czas w toalecie to barometr zdrowia. Ekspertka wyjaśnia, na co zwrócić uwagę
Codzienna wizyta w toalecie dostarcza bezcennych informacji o stanie naszego organizmu. Choć dla wielu osób temat wypróżnień wciąż jest tabu, odpowiednia obserwacja pozwala wcześnie wykryć groźne choroby. Maria Żalikowska, inżynier biomedyczna i psychogastrolog, w podcaście „Pacjent w centrum” tłumaczy, dlaczego musimy zacząć rozmawiać o zdrowiu jelit otwarcie i bez skrępowania.
- Idealny stolec ma gładką konsystencję. Wypróżnienie powinno trwać do dwóch minut i przebiegać zupełnie bez bólu
- Krew na papierze zawsze wymaga pilnej konsultacji medycznej. Jej ignorowanie opóźnia wykrycie chorób nowotworowych
- Prawidłowa pozycja w toalecie wymaga uniesienia kolan powyżej linii miednicy. Pomaga w tym niski łazienkowy podnóżek
Wstyd może nas dużo kosztować
Mimo rosnącej świadomości na temat zdrowego stylu życia, funkcjonowanie układu pokarmowego wciąż bywa bagatelizowane. Wstydzimy się rozmawiać o tym, co dzieje się za drzwiami ubikacji. Maria Żalikowska tłumaczy, że wynika to z uwarunkowań kulturowych oraz, jej zdaniem, wczesnego, często rygorystycznego treningu czystości z okresu dzieciństwa. Za zamykanie oczu na własną fizjologię płącimy jednak wysoką cenę. Układ trawienny to wyspecjalizowany mechanizm, a jego działanie odzwierciedla nasz ogólny stan psychofizyczny. To, czego nie chcemy oglądać, może nas wcześniej ostrzec, że dzieje się coś niedobrego w organizmie. Warto przypomnieć, że krew w kale jest sygnałem, że zrobienie kolonoskopii może być bardzo potrzebne.
Oś jelitowo-mózgowa. Dlaczego stres blokuje trawienie?
Zależność między układem pokarmowym a układem nerwowym opiera się na ciągłej wymianie informacji. Główną autostradą komunikacyjną w ludzkim ciele jest nerw błędny, łączący mózg bezpośrednio z jelitami. Silne emocje, napięcie w pracy czy trudne relacje rodzinne natychmiast wpływają na to, jak funkcjonuje nasz brzuch. Właśnie z tego powodu przed stresującą podróżą często pojawia się nagła biegunka. Podobnie działa to w przypadku długotrwałego napięcia, które prowadzi do bolesnych zaparć.
- Proces wypróżniania nie jest zależny tylko i wyłącznie od tego, co zjemy. To, w jaki sposób się wypróżnimy, jest też kontrolowane przez mięśnie dna miednicy. Z kolei mięśnie dna miednicy są zarządzane przez nasze emocje. To jest bardzo wrażliwa część naszego ciała. I jest tak, że w momencie kiedy się zestresujemy, mięśnie dna miednicy się spinają – wyjaśnia zależność między emocjami a częstością wizyt w toalecie Maria Żalikowska.
Nawet idealnie zbilansowana dieta, bogata w zalecane 30 g błonnika dziennie, nie przyniesie efektów, jeśli aparat mięśniowy pozostanie zablokowany przez stres.
- Ciało potrzebuje rozluźnienia – podkreśla ekspertka.
Bristolska skala uformowania stolca. Kiedy z organizmem dzieje się źle?
Lekarze korzystają ze specjalnej skali bristolskiej, która dzieli konsystencję kału na siedem typów: od bardzo rzadkiego, czyli biegunki (typ 1) po mocno stwardniały, charakterystyczny dla długotrwałych zaparć (typ 7). Wynik prawidłowy obejmuje wartości trzy i cztery. Oznacza to stolec miękki, gładki, wychodzący z dużą łatwością. Obecność małych, twardych grudek zawsze świadczy o zaparciu, nawet jeśli wizyty w toalecie odbywają się codziennie. Maria Żalikowska wyjaśnia, że powszechne normy medyczne dopuszczają wypróżnianie od trzech razy na dobę do jednego razu na trzy dni. Zatrzymywanie resztek pokarmowych przez 72 godziny mocno obciąża jednak organizm, co ekspertka mocno podkreśla.
- Rolą jelita grubego, czyli miejsca, gdzie de facto przetrzymujemy tę kupę, gdy mamy zaparcia – jest ciągłe, ostatnie wchłanianie składników odżywczych i wody. Wtórnie wchłaniamy też śmierdzące substancje, które się tam wytworzyły i nie są dobre dla naszego organizmu – przestrzega Żalikowska.
Nieregularny rytm wypróżnień, jej zdaniem prowadzi do wtórnego zatruwania organizmu. Warto dążyć do codziennej rutyny, najlepiej w godzinach porannych. Zjedzenie śniadania i wypicie szklanki ciepłej wody uruchamia odruch żołądkowo-jelitowy, dając układowi trawiennemu jasny sygnał do „zrobienia miejsca” na nowy pokarm.
Krew w toalecie. Czerwona flaga
Współczesne modele muszli klozetowych utrudniają obserwację własnej fizjologii. Są higieniczne, ale sprawiają, że wiele sygnałów z ciała nam umyka. Z tego powodu łatwo przeoczyć tzw. czerwone flagi wysyłane przez organizm. Najpoważniejszą z nich jest krew, widoczna w wodzie lub na papierze toaletowym. Pacjenci często bagatelizują ten objaw, przypisując go np. hemoroidom. Tymczasem statystyki mówią, że co roku 20 tys. Polaków słyszy diagnozę raka jelita grubego, a 12 tys. umiera z powodu tej choroby.
- Nawet jeśli to tylko hemoroidy, to skoro krwawią, znaczy, że „coś im nie pasuje” – mówi Maria Żalikowska. – Znaczy to, że nastąpiło przerwanie tkanki naszego układu tam, gdzie buszuje bardzo dużo bakterii, jest większa podatność na wchłanianie i mamy rankę – przestrzega.
Życie z przewlekłym, nawet mikrostanem zapalnym obciąża cały układ odpornościowy. Ekspertka podkreśla, by po tym jak na papierze lub w wodzie sedesowej zauważymy ślady krwi, diagnostykę prowadzić do skutku, korzystając z badań takich jak kolonoskopia. W tym przypadku szybka reakcja może uratować życie.
Zmień pozycję. Prosty trik w toalecie
Większość problemów z codziennym wypróżnianiem wynika z nieprawidłowej pozycji na nowoczesnych sedesach. Ludzka anatomia została ukształtowana do oddawania stolca w kucki. Siedzenie pod kątem 90 stopni wymusza nienaturalne wygięcie jelita oraz zmusza nas do silnego parcia, co w perspektywie kilkudziesięciu lat prowadzi do poważnych uszkodzeń struktur miednicy i problemów z trzymaniem moczu.
- W naszej miednicy jest mięsień, który trzyma odbytnicę tak, żeby nic z nas nie wypadło wbrew naszej woli, gdy idziemy lub siedzimy. Ten mięsień łonowo-odbytniczy luzuje się w momencie, gdy mamy kolana wyżej niż miednicę – czyli w pozycji kucznej – instruuje Maria Żalikowska, w jakiej pozycji należy się wypróżniać.
Wprowadzenie zdrowego nawyku wymaga jedynie postawienia stóp na niewielkim podnóżku ułożonym z przodu toalety. Kolana powinny znaleźć się zauważalnie wyżej niż biodra. Zastosowanie tej prostej zmiany, w połączeniu ze świadomym, głębokim oddechem, pozwala na szybkie i bezbolesne wypróżnienie, trwające zazwyczaj od 90 sekund do dwóch minut.