Wyszukaj w serwisie
choroby profilaktyka choroby cywilizacyjne zdrowie psychiczne żywienie zdaniem lekarza uroda i pielęgnacja
Pacjenci.pl > Profilaktyka i leczenie > Pielęgniarka w Polsce może więcej. Pacjenci tego nie wiedzą. 11 lutego to Światowy Dzień Chorego
Edyta  Brzozowska
Edyta Brzozowska 11.02.2024 14:05

Pielęgniarka w Polsce może więcej. Pacjenci tego nie wiedzą. 11 lutego to Światowy Dzień Chorego

Mariola Łodzińska, prezeska Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, praca pielęniarek
Mariola Łodzińska, prezeska Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych/archiwum prywatne

Jak myślicie, czy pielęgniarka może wystawić receptę, L-4 i informować rodzinę o stanie pacjenta leżącego w szpitalu po operacji? Pytamy o to Mariolę Łodzińską, magister pielęgniarstwa, prezeskę Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. Bo polscy pacjenci rzadko wiedzą, jak duże kompetencje mają pielęgniarki.

11 lutego to Światowy Dzień Chorego. Tuż przed nim w Warszawie Instytut Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej zorganizował konferencję, na której pojawiło się aż 180 przedstawicieli pacjentów, lekarzy i urzędników. Pacjenci.pl objęli Forum Organizacji Pacjentów patronatem. Przy okazji kuluarowych rozmów przekonaliśmy się, jak ważne jest informowanie, jak duże kompetencje mają pielęgniarki w Polsce. Pacjenci nie mają pojęcia, że mogą np. zwrócić się do nich z prośbą o receptę, albo zapytać, jak czuje się leżący w szpitalu bliski, zamiast czekać aż lekarz skończy inną operację, albo pojawi się w szpitalu na kolejnym dyżurze. 

Pielęgniarka, pielęgniarz, położna to samodzielne zawody medyczne. Ci, którzy je wykonują, często mają nie tylko skończone studia, ale wiele specjalistycznych kursów. A do tego spędzają z pacjentem o wiele więcej czasu niż lekarze. Z czym możesz jako pacjent, albo jako jego rodzina zwrócić się do nich w przychodni czy szpitalu? Możesz się zdziwić. 

Pielęgniarki wypisują recepty, nie tylko lekarze

Edyta Brzozowska, Pacjenci.pl: Pacjenci wciąż są zaskoczeni faktem, że pielęgniarki wystawiają recepty na potrzebne im lekarstwa?

Mgr Mariola Łodzińska, pielęgniarka, prezeska Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych: Owszem. Bywają co do tego sceptyczni, nie dowierzają. Wszystko do momentu, kiedy dostają od nas kod, a potem idą do apteki i odbierają swój lek w okienku. Ale nie tylko pacjenci nie zawsze mają świadomość faktu, że mamy uprawnienia do wystawiania recept. Podobnie dzieje się w aptekach: nie wszystkie z nich je realizują. Mam nadzieję, że to się wkrótce zmieni, gdyż obecnie w Ministerstwie Zdrowia pracuje specjalny zespół powołany do usprawnienia dostępu pacjentów do leków.

Pielęgniarki mogą przepisać każdy medykament?   

Lista preparatów na receptę wystawioną przez pielęgniarki i położne – oczywiście pod warunkiem, że mają dyplom ukończenia kierunkowych studiów magisterskich lub specjalizacji w danej dziedzinie pielęgniarstwa lub kurs specjalistyczny  w tym zakresie - jest dość długa. Z tego spisu wyłączone są leki zawierające  substancje bardzo silnie działające, środki odurzające i psychotropowe, środki spożywcze specjalnego przeznaczenia żywieniowego. Oznacza to, że samodzielnie nie przepisujemy leków stosowanych w depresji i zaburzeniach psychicznych - psychoaktywnych, zawierających opioidy. Mamy do dyspozycji specjalną bazę leków, jakie możemy zaordynować.

Z pani doświadczenia wynika, że pacjenci są sceptyczni, czy też raczej chętnie korzystają z recept pielęgniarskich?  

To dla nich po prostu wygodne. Korzystają z tej możliwości podopieczni w placówkach podstawowej opieki zdrowotnej, wymagający opieki długoterminowej domowej. Pielęgniarki doskonale znają swoich pacjentów, wiedzą, jakie mają potrzeby. Są z nimi niemalże na co dzień, więc orientują się kiedy i jakie leki trzeba im uzupełnić, czy wystawić im skierowanie na badania. Pomagają w kwestii zaopatrzenia chorych w środki pomocnicze: pieluchomajtki, podkłady i wszelkie materiały opatrunkowe.

Pielęgniarki mają coraz lepsze kwalifikacje zawodowe: kończą studia magisterskie, nabywają wciąż nowych umiejętności na rozmaitych kursach.

Rzeczywiście, młode pokolenie pielęgniarek nieco różni się od tego, które zawodu uczyło się w - już zresztą nieistniejących - liceach pielęgniarskich. Jesteśmy w Unii Europejskiej, więc funkcjonuje u nas dwustopniowy, tzw. boloński system kształcenia: najpierw uzyskujemy licencjat, a po nim kontynuujemy studia magisterskie.

Kończymy wiele specjalizacyjnych szkoleń: anestezjologiczne, intensywnej opieki, chirurgiczne, geriatryczne, onkologiczne, psychiatryczne, opieki rodzinnej, paliatywnej i wiele innych, które uprawniają nas także do wykonywania świadczeń zdrowotnych, w tym badań EKG. Położne robią też badania KTG oraz USG. Pielęgniarki interpretują wyniki, jesteśmy również przygotowane do przeprowadzenia wywiadu medycznego i badań fizykalnych, czyli obejrzenia pacjenta, opukania go, osłuchania i postawienia diagnozy pielęgniarskiej. 

Nawet psychiatrka zakochała się w narcyzie. Przed nim trudno się obronić:

Tego nie wiesz o polskich pielęgniarkach i położnych. Oby nie chciały odejść z zawodu. Co pokazał ogólnopolski raport? Niefortunny post Edyty Herbuś. Pielęgniarki były oburzone, a potem razem z aktorką nagłośniły ważny problem [KOMENTARZ]

Lekarze wiedzą, że często lepiej, by pacjent trafił do pielęgniarki

Dlatego pacjentów nie powinien dziwić widok pielęgniarki ze stetoskopem przewieszonym przez szyję?

Dawniej był to atrybut przynależny tylko lekarzom. To się jednak zmieniło, podobnie jak inny symbol, czyli pielęgniarski czepek. Już od dawna nosimy je tylko w wyjątkowych okolicznościach, na przykład podczas oficjalnych uroczystości. Dziś zamiast czepków przypinamy identyfikatory. To o wiele wygodniejsze. Sama pamiętam czasy, gdy jako pielęgniarka pracowałam w szpitalu psychiatrycznym i nieraz zdarzało się, że pacjent zrywał mi czepek razem ze spinkami i włosami.

Ta zmiana wizerunku jest odczuwalna ze strony środowiska lekarzy i pacjentów? Dziś rzadko kto zwraca się do nas mówiąc „siostro”. To się zdarza najczęściej pacjentom ze starszego pokolenia, ale akurat to nas nie obraża. Gorzej, jeśli tak nazywa nas lekarz.

„Siostra” to deprecjonujące określenie? 

Zdaniem większości z nas świadczy o braku szacunku. Ani lekarze nie są dla nas braćmi, ani my nie urodziłyśmy się ich siostrami. Podkreślamy zawsze, że w pracy jesteśmy partnerami, tworzymy zespół.

Całe szczęście coraz rzadziej zdarza się, aby lekarze traktowali pielęgniarki jako osoby wyłącznie do wykonywania poleceń, niesamodzielnych. Duża w tym zasługa koleżanek, które dobitnie akcentują swoje kompetencje zawodowe.

A lekarze zdają sobie sprawę, że kiedy przyjdzie pacjent z jakąś infekcją, to warto, aby najpierw trafił do pielęgniarki. Ona osłucha, zmierzy ciśnienie, zbada tętno, zleci morfologię czy badanie moczu. Na tej  podstawie zleci lek, na przykład antybiotyk o szerokim spektrum działania.

Pielęgniarki prawdopodobnie będę wypisywać niektóre L-4

A czy wypisze zwolnienie z pracy?

Teraz jest tak, że jeśli pielęgniarka uzna, iż chory powinien zostać w łóżku na kilka dni, to odeśle go do lekarza, a by to on wystawił L-4. Ale pracujemy nad uszczegółowieniem propozycji, aby Ministerstwo Zdrowia udzieliło nam uprawnień do wystawienia orzeczeń o czasowej, liczącej do pięciu dni, niezdolności do pracy. Mamy przygotowaną tzw. tzw „poradę infekcyjną”, którą mogłaby zrealizować pielęgniarka. Mam nadzieję, że znajdzie ona uznanie przez Ministerstwo Zdrowia i zostanie wyceniona przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.

Widać, że w modelu opieki nad pacjentem zachodzą znaczne zmiany: wiele zadań pielęgnacyjnych przejęli od pielęgniarek opiekunowie medyczni.

Od niedawna, dzięki odpowiedniemu przygotowaniu, opiekunowie medyczni mają uprawnienia między innymi do pobierania materiału biologicznego do badań, podawania leków, odłączania kroplówek, podstawowego opatrzenia rany.

Ale bardzo ważna jest jeszcze jedna zmiana: koordynowana opieka zdrowotna. Z moich rozmów, na przykład podczas debat czy spotkań z seniorami wynika, że wielu z nich nie wie, co to takiego. Niestety, owo udogodnienie wciąż jest niewystarczająco nagłaśniane i omawiane.

Co konkretnie z takiej koordynowanej opieki wynika dla pacjenta? 

Koordynowana opieka stanowi wsparcie dla pacjentów przewlekle chorych, leczących się w placówkach podstawowej opieki zdrowotnej. Pomaga w planowaniu leczenia i - w zależności od potrzeby - specjalistycznych konsultacji z kardiologiem, diabetologiem, endokrynologiem, pulmonologiem, nefrologiem. W ten sposób powstaje Indywidualny Plan Opieki Medycznej. 
W praktyce wygląda to w ten sposób, że lekarz POZ, dysponując kompletem wyników badań pacjenta, już nie musi wystawiać mu skierowań do kolejnych specjalistów, tylko sam się z nimi konsultuje, wspólnie omawiając sposób leczenia. Dlatego pacjent nie musi odbijać się od jednych drzwi gabinetów lekarskich do drugich. Taki system pozwala uniknąć kolejek i nerwowego wyczekiwania na terminy do specjalisty.

Gdzie można sprawdzić, czy nasza przychodnia należy do systemu koordynowanej opieki?

Każdy, kto jest zapisany do lekarza POZ, może na miejscu zapytać, czy jego przychodnia należy do tego systemu. Listę placówek można też znaleźć na stronie koordynowana.pl , to portal łączący specjalistów, koordynatorów, dietetyków i edukatorów zaangażowanych w opiekę koordynowaną. Warto się tym zainteresować.

„Taka młoda, a taka gruba!” – słyszała. Schudła 60 kg i pomaga innym redukować wagę
Katarzyna Kucewicz, psycholożka, odchudzanie
- W Polsce jest potężna fatobia. Sama jej doświadczyłam – wspomina Katarzyna Kucewicz, psycholożka i psychoterapeutka. Dziś towarzyszy innym w redukcji wagi. Mówi o zastrzykach, które pomagają chudnąć, ale nie każdemu. Podpowiada, jak przestać jeść ze stresu, przetrwać chwile, gdy waga stoi w miejscu. - Trzeba przejść żałobę za dawnym życiem. „Nie czekam, kiedy przyjedzie czas, kiedy będę mogła zjeść na śniadanie tort, a na obiad pizzę”. – mówi. – Wiedziałam, że muszę schudnąć dokładnie 63 kg żeby dojść do swojego celu – wspomina. To było jej noworoczne postanowienie. Tym razem się udało.Całej rozmowy  posłuchacie tu (w podcaście Pacjenci.pl “Zdrowo przegadane”):
Czytaj dalej
"Amerykańskie dzieci dostają na komunię pistolet, a polskie rower albo quada"
Agnieszka Sztyler-Turovsky i dr Grzegorz Opielak w podcaście "Przegadaj zdrowie" Pacjenci.pl
Ma ataki psychozy, słyszy głosy, ale w czasie badania okłamie psychiatrę.  Dostanie zgodę na broń. Wyobrazi sobie, że jest Robertem De Niro w „Taksówkarzu” i wyjdzie z pistoletem w miasto, by oczyścić je z grzechu. To możliwe? – Możliwe. My, psychiatrzy, nie mamy skanera w oczach – mówi dr hab. n. med. Grzegorz Opielak psychiatra w podcaście „Zdrowo przegadane” portalu Pacjenci.pl. O co zapyta nas psychiatra, jeśli chcemy mieć broń do osobistego użytku, czy uzależnienie albo depresja nas wyklucza i czy policjant z PTSD może mieć pistolet? O tym m.in. posłuchacie w podcaście:
Czytaj dalej
Polecane