Wotum nieufności dla minister zdrowia. Sejm zdecyduje o losie dr Jolanty Sobierańskiej-Grendy
Kryzys finansowy, rosnące zadłużenie szpitali i napięcia z personelem medycznym. To główne powody, dla których opozycja złożyła wniosek o wotum nieufności wobec minister zdrowia, dr Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Decydujące głosowanie w Sejmie zaplanowano na 30 kwietnia 2026 roku. Choć premier zapewnia o swoim poparciu, sytuacja wokół publicznej służby zdrowia staje się coraz bardziej napięta.
Trudna kadencja i rosnący kryzys w ochronie zdrowia
Dr Jolanta Sobierańska-Grenda objęła stanowisko ministra zdrowia w lipcu 2025 roku, zastępując Izabelę Leszczynę. Jej nominacja, oparta na wieloletnim doświadczeniu menedżerskim (m.in. na stanowisku prezesa zarządu Szpitali Pomorskich), budziła duże nadzieje na szybkie uzdrowienie niewydolnego systemu.
Jednak niemal rok po objęciu przez nią teki, napływają kolejne sygnały alarmowe dotyczące stanu polskiej ochrony zdrowia. Według raportu Związku Powiatów Polskich, ponad 90% szpitali powiatowych zakończyło ubiegły rok "pod kreską", a średnia strata placówki wyniosła aż 6,12 mln złotych.
Ta dramatyczna sytuacja finansowa doprowadziła do "Czarnego protestu" szpitali pod koniec marca. Kryzys uderza bezpośrednio w pacjentów – tylko na przełomie 2025 i 2026 roku z prowadzenia oddziałów położniczych zrezygnowało aż 18 szpitali z 284 wcześniej funkcjonujących.

Zarzuty opozycji: Chaos, braki w NFZ i "kolejki śmierci"
Wniosek o wyrażenie wotum nieufności (druk nr 2450) poparło 165 posłów, a inicjatorem działań jest klub Prawa i Sprawiedliwości. Lista zarzutów jest długa i uderza w same fundamenty zarządzania resortem.
Na pierwszym planie pojawia się ogromna dziura w budżecie NFZ, szacowana przez opozycję na blisko 23 mld zł. Wnioskodawcy podkreślają, że skutkuje to drastycznymi cięciami środków na badania profilaktyczne – finansowanie kolonoskopii i gastroskopii spadło do 60%, a diagnostyki obrazowej do 50%. Politycy PiS używają mocnych słów, oskarżając ministerstwo o celowe dążenie do prywatyzacji publicznej służby zdrowia i tworzenie "kolejek śmierci".
Opozycja zarzuca również minister Sobierańskiej-Grendzie brak spójnej strategii i chaotyczne działania. Tak zwana "ustawa szpitalna" okazała się według nich martwym prawem, z którego rzekomo nie skorzystała żadna placówka. Wskazuje się też na rekordowo niską liczbę ustaw procedowanych przez resort. Do tego dochodzą konflikty ze środowiskiem medycznym, w tym brak porozumienia z lekarzami kontraktowymi w sprawie wynagrodzeń oraz wprowadzanie niekorzystnych zmian w stażach podyplomowych.
Swoje niezadowolenie wyraża także zignorowana branża beauty. Ograniczenie uprawnień kosmetologów (wynikające z przepisów ze stycznia dotyczących medycyny estetyczno-naprawczej) może kosztować budżet państwa kilkanaście miliardów złotych i doprowadzić do likwidacji wielu firm. W związku z tą sprawą dymisji minister domaga się również partia Razem.
Co dalej z minister zdrowia? Poparcie premiera Tuska
Zgodnie z wymogami Konstytucji RP, wniosek trafi pod obrady Sejmu w czwartek, 30 kwietnia. Do odwołania ministra niezbędna jest większość ustawowej liczby posłów.
Obecnie dr Jolanta Sobierańska-Grenda ma zapewnione polityczne zaplecze. Premier Donald Tusk kategorycznie wykluczył dymisję, zapewniając o swoim pełnym wsparciu:
– Nie przewiduję. Ma ona moje pełne zaufanie w procesie wdrażania tych trudnych, ale niezbędnych reform, które mają ustabilizować finanse publicznej służby zdrowia – mówił w marcu na konferencji prasowej.
Sama minister podchodzi do czwartkowego głosowania z dystansem, traktując wniosek opozycji jako okazję do otwartej debaty parlamentarnej nad kondycją i przyszłością opieki medycznej w Polsce. Wynik głosowania będzie jednak kluczowym sprawdzianem dla stabilności całego obozu rządzącego w obliczu pogłębiającego się kryzysu w ochronie zdrowia.
Źródło: Sejm