Zgaga i metaliczny posmak to nie wszystko. Dietetyk o nietypowych objawach Helicobacter pylori, które mogą mylić
Kiedy myślimy o infekcji żołądka, pierwszym skojarzeniem jest zazwyczaj piekący ból i uciążliwa zgaga. Okazuje się jednak, że Helicobacter pylori to niezwykle podstępny patogen, który potrafi miesiącami dewastować nasz organizm, wysyłając zupełnie niespecyficzne sygnały, mylone często z przepracowaniem czy zaburzeniami tarczycy. O tym, jak czytać ukryte objawy zakażenia, dlaczego ta bakteria dosłownie podkrada nam witaminy i jak właściwie analizować wyniki morfologii, opowiada ekspert z zakresu diagnostyki laboratoryjnej i żywienia Sebastian Kumorek w rozmowie opublikowanej na łamach serwisu Pacjenci.pl.
Niewidzialny wróg i jego nieoczywisty arsenał
Klasyczny obraz zakażenia Helicobacter pylori jest dobrze znany w powszechnej świadomości pacjentów. Zazwyczaj obejmuje on chroniczną zgagę, refluks, częste odbijanie oraz charakterystyczny, metaliczny posmak w ustach. Jednak rzeczywisty wpływ tego patogenu na nasze ciało jest znacznie szerszy i bardziej inwazyjny. Bakteria nie tylko uszkadza błonę śluzową żołądka, ale wyzwala kaskadę problemów ogólnoustrojowych.
– Może dochodzić do przewlekłych nudności. Niektórzy pacjenci w zaawansowanych stadiach infekcji mają poważne problemy z brakiem apetytu, pojawiają się również wymioty – wskazuje Sebastian Kumorek, opisując rozwój nieleczonej choroby.
Zanim jednak dojdzie do tak radykalnych, jawnych objawów, patogen prowadzi cichy sabotaż na poziomie komórkowym.
Żołądek na głodzie, czyli kradzież kluczowych witamin
Największym zagrożeniem związanym z obecnością Helicobacter pylori w układzie pokarmowym jest realne ryzyko głębokiego niedożywienia organizmu. Patogen ten z upodobaniem bytuje w miejscu, w którym wytwarzany jest tzw. czynnik Castle’a – specyficzne białko absolutnie niezbędne do prawidłowego wchłaniania witaminy B12. U zakażonych pacjentów bardzo szybko rozwija się skrajne zmęczenie, drastyczny spadek koncentracji oraz uciążliwa mgła mózgowa.
– Jeśli mamy skrajne niedobory witaminy B12 i niski poziom ferrytyny, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że to właśnie ta bakteria utrudnia ich biodostępność – analizuje ekspert, diagnozując mechanizm komórkowego głodu. – W większości przypadków, skoro proces przyswajania składników mineralnych i witamin odbywa się w żołądku, to siłą rzeczy pojawią się niedobory, bo organizm po prostu nie poradzi sobie z ich wchłanianiem – dodaje.
To kluczowe zjawisko wyjaśnia fiasko wielu terapii opartych na samej diecie.
– Można powiedzieć, że patogen podkrada nam składniki odżywcze, choć w rzeczywistości chodzi o to, że przez stan zapalny proces ich przyswajania zostaje drastycznie zaburzony – tłumaczy obrazowo Kumorek na łamach Pacjentów.
Śledztwo diagnostyczne zapisane w morfologii
Rozpoznanie zakażenia powinno wykraczać daleko poza standardowy wywiad lekarski oparty na pytaniach o bóle brzucha. Doświadczony diagnosta potrafi dostrzec ślady działalności bakterii w podstawowych badaniach z krwi, na długo zanim pacjent trafi na stół gastroskopowy. Jednym z takich subtelnych, ale bardzo wiarygodnych sygnałów ostrzegawczych są zmiany w morfologii.
– Kiedy analizuję wyniki badań laboratoryjnych moich pacjentów i widzę bardzo niski poziom płytek krwi, to jest to dla mnie pierwszy sygnał, że może tu tkwić poważniejszy problem – zaznacza stanowczo ekspert z portalu Pacjenci.pl.
Jeszcze bardziej zaskakujący jest wpływ bakterii na układ hormonalny, a konkretnie na funkcjonowanie gruczołu tarczowego. Obecność patogenu w organizmie może bowiem poważnie fałszować wyniki badań u pacjentów zmagających się z chorobą Hashimoto.
– Bakteria ta ma zdolność sztucznego podbijania nam przeciwciał anty-TPO (ATPO), co stanowi kolejny ważny sygnał alarmowy w procesie diagnostycznym – wyjaśnia specjalista. To zjawisko znacząco komplikuje właściwe leczenie endokrynologiczne i usypia czujność zarówno lekarzy, jak i chorych.
Przerwać błędne koło przewlekłego zmęczenia
Wielu pacjentów, czując spadek formy, decyduje się na kosztowne wlewy witaminowe i agresywną suplementację. Niestety, w przypadku zakażenia Helicobacter pylori, nawet najbardziej rygorystyczna dieta okaże się nieskuteczna. Proces wchłaniania żelaza czy kluczowych witamin z grupy B jest bowiem fizycznie zablokowany przez zapalenie błony śluzowej. Wykrycie, a następnie eradykacja – czyli farmakologiczne usunięcie tego opornego patogenu – to bardzo często jedyny skuteczny krok, by organizm mógł na nowo wchłaniać składniki odżywcze i odbudować zrujnowaną gospodarkę mineralną.
Źródło: Pacjenci