Prof. Piotr Jankowski, kardiolog, Instytut Kardiologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie
fot. Ewa Lubaszka
Autor Bożena Stasiak - 23 Września 2020

Prof. Piotr Jankowski: „Sercowcy”, „Nadciśnieniowcy” nie mogą przerywać leczenia

Pandemia spowodowała, że wielu chorych przestało stosować się do zaleceń lekarza, rezygnowało z konsultacji ze specjalistą (dla wielu nawet załatwienie telewizyty było problemem), nie realizowało recept. W przypadku chorych przewlekle, dla których kontynuacja terapii często oznacza „być albo nie być”, to bardzo istotny problem. Dotyczy on m. in. chorych na nadciśnienie. To właśnie w tej grupie chorych z początkiem pandemii zapanował lęk, wywołany nieprawdziwą, pochopnie opublikowaną informacją, która u wielu chorych wpłynęła na odstawienie leków. Ale nawet po jej sprostowaniu wciąż całkiem liczna jest grupa „nadciśnieniowców”, którzy bagatelizują swoją chorobę i nie przestrzegają zaleceń lekarza. Z czego to wynika i czym może grozić?

Prof. Piotr Jankowski, kardiolog, Instytut Kardiologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie:

- Przypomnę, ta informacja dotyczyła pewnych leków stosowanych w terapii nadciśnienia tętniczego, leków z grupy ACEI i ARB. Miały one zwiększać ryzyko zakażenia wirusem SARS-CoV-2 i powodować cięższy przebieg COVID-19. Szybko okazało się jednak, że to nie tak, że leki z tej grupy wykazują wręcz odwrotne działanie. Zmniejszają nasilenie uszkodzenia płuc nie tylko w tej chorobie, ale w innych wirusowych zapaleniach płuc, zmniejszają śmiertelność u pacjentów z niewydolnością serca, z chorobą niedokrwienną serca i nadciśnieniem tętniczym. I, co dziś możemy absolutnie potwierdzić, wszystkie grupy leków, dopuszczone do leczenia nadciśnienia tętniczego, mogą być stosowane u pacjentów z COVID-19. Ich odstawienie może wywołać nawet tzw. kryzę nadciśnieniową, czyli nagły wzrost ciśnienia, co z kolei może doprowadzić do takich powikłań jak obrzęk płuc, udar mózgu czy rozwarstwienie aorty, a w perspektywie do niewydolności serca.

- Chorym, przyjmującym leki nadciśnieniowe, nie wolno więc przerywać leczenia. Ci, którzy to robią, mają co najmniej dwukrotnie większe ryzyko zgonu. A weźmy też pod uwagę, że osoby z chorobami układu krążenia, z nadciśnieniem tętniczym, wadami serca, po zawale, z nadciśnieniem płucnym, są szczególnie narażone na zakażenia wirusowe, także na zakażenie koronawirusem.

- Nieprzestrzeganie zaleceń lekarza to oczywiście nie tylko sprawa koronawirusa. Przyczyn jest sporo. Jedni zapominają o przyjęciu leków, innym przeszkadza schemat ich podawania, zwłaszcza gdy mają dodatkowo choroby współistniejące. Dobrym rozwiązaniem są leki złożone, czyli preparaty zawierające dwie albo trzy substancje chemiczne w jednej tabletce, które zapewniają chorym większy komfort i większe bezpieczeństwo, bo im mniej tabletek do zażywania, tym większa szansa, że pacjent będzie przestrzegał terapii.

- A co do teleporad, dobrze, że wprowadzono je przed pojawieniem się aktualnej pandemii. Są one bardzo dobrym rozwiązaniem dla pacjentów, którzy są stabilni, nie odczuwają nowych dolegliwości, w przypadku których lekarz może świadomie zrezygnować z badania fizykalnego i oprzeć się tylko i wyłącznie na badaniu zdalnym. Myślę, że teleporady już na stałe zagoszczą w polskim systemie ochrony zdrowia. Ważne jednak, by ich nie nadużywać. Ważne też jest, by pacjenci nie odnosili wrażenia, że system teleporad stanowi barierę przeszkadzającą w kontakcie z lekarzami.

Następny artykuł